Eduard Romeu, który 14 marca ustąpił ze stanowiska wiceprezydenta FC Barcelony ds. ekonomicznych 14 marca, zdecydował się przerwać milczenie w wywiadzie dla dziennika Sport. Romeu mówi w nim o swoim odejściu z klubu, rzeczywistej sytuacji finansowej Barçy, o sprawie Barça Studios czy kontrakcie z Nike.
Sport: Co teraz robi Eduard Romeu?
Eduard Romeu: Jak mówiłem, całkowicie poświęcam się biznesowi. Jestem zaangażowany w projekt związany z opieką zdrowia i w jego ramach z radzeniem sobie i leczeniem bólu. Poszerzamy działalność o wspaniałych towarzyszy podróży, większość z nich to lekarze specjalizujący się w patologii.
Kilka miesięcy temu zostawił Pan Barcelonę jedynie i wyłącznie z powodu tego projektu?
Tak. Próbowałem połączyć te dwie rzeczy, ale wszyscy wiedzą, że rozpoczęcie działalności i chęć jej skalowania nie jest łatwa, zwłaszcza dziś. Barça zasługuje na poświęcenie 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu, a to nie jest kompatybilne z działalnością zawodową, którą dopiero zacząłeś.
W ostatnich meczach widziano Pana w loży Montjuïc. Jak wyglądają pańskie relacje z Joanem Laportą i zarządem?
Są bardzo dobre. Zostawiłem tam wielu przyjaciół. To był dość burzliwy moment i uznałem, że powinienem być u boku prezydenta i moich kolegów. Zaprosili mnie na ostatnie dwa spotkania LaLigi i pomyślałem, że powinienem tam być z nimi. Byłem też na meczach żeńskich i charytatywnych, to sprawy, które są zgodne z moim DNA. Byłem na przykład w Eibarze, wykorzystując podróż służbową, i spędziłem dzień z drużyną, sztabem i dyrektorami.
To znaczy, że nie odszedł Pan z powodu rozbieżności.
Oczywiście, podczas trzech lat, w których byłem w zarządzie, były jakieś rozbieżności. Zawsze są różnice punktów widzenia, jak w świecie biznesu czy na łonie rodzinnym, ale zawsze dochodzi się do konsensusu. Nie odszedłem z powodu rozbieżości.
Pańską dziedziną są liczby, ale jak podsumowuje Pan sezon pierwszego zespołu?
Być może fakt, że w poprzednim sezonie tak luźno wygraliśmy LaLigę, kazał nam myśleć, że to będzie spacerek, ale reszta drużyn jest bardzo silna, zarówno w Hiszpanii, jak i w Europie. Uważam, że to był akceptowalny rok, jeśli chodzi o wynik końcowy, ale były wzloty i upadki w grze, chociaż nie wchodzę w tę debatę, ponieważ to nie moja dziedzina. W każdym razie Barça jest więcej niż klubem, a zespół żeński dokonał czegoś historycznego. Właśnie zdobył Puchar Europy. Zgromadziliśmy 47, a może być 48, jeśli wygramy w piłce ręcznej. Nasz konkurent ma 25. Może dodać jeszcze jeden, ale mam nadzieję, że zostanie na 25. Ponieważ sekcje mają budżety, które są wliczane przez LaLigę, myślę, że trzeba to docenić i mówić o tym, gdy odniosą sukces.
Jak postrzega Pan to wszystko, co stało się z Xavim?
Aby zabrać głos, trzeba być w środku i wiedzieć, jak to wszystko się potoczyło. To prawda, że dzień przed finałem Ligi Mistrzyń nie jest najlepszy na ogłoszenie pożegnania trenera. Aby to osądzić, musisz jednak wiedzieć, co się stało, a czasem nie możesz tego wyjaśnić ze względu na kwestie poufności. Są też takie sprawy, które, jeśli nie wnoszą niczego pozytywnego do klubu, lepiej, żebyś o nich milczał.
Odszedł Pan po wyeliminowaniu Napoli. Powiedział Pan, że budżet został zrealizowany. Czy tak jest, bo wydaje się, że są co do tego wątpliwości?
Jedną sprawą jest zwyczajny budżet, a drugą kwestie nadzwyczajne, które w przeszłości tak pozytywnie na nas wpłynęły dzięki dźwigniom, i zobaczymy, co się stanie, ponieważ jest czas do 30 czerwca, a nawet dłużej, do sporządzenia sprawozdania finansowego i zamknięcia audytu, ponieważ istnieją kwestie, które można rozważyć. Trzeba pozwolić pracować zespołom, a wiem, że pracują nad rozwiązaniem problemu z Barça Studios. W kwestii zwyczajnej działalności, o której mówiliśmy, że tracimy 200 milionów, zostało to zamknięte. Wsadziliśmy korek i zatkaliśmy wyciek. To była wspaniała praca, którą mogłem poprowadzić, mając świetny zespół i wsparcie kolegów z zarządu jak Angel Riudalbas, który teraz nadal jest na czele, pilnując, żeby korek się nie wysunął. To prawda, że mieliśmy pewne odchylenie, ponieważ to był nietypowy rok i nie wiedzieliśmy, jak będzie działało Montjuïc. Było trochę mniej [przychodów] niż przewidywano. Istniają też pewne porozumienia reklamowe, które zostały domknięte później. To odchylenie zostanie zrekompensowane innym dodatkowym przychodem, ponieważ nie jest to wysoka kwota.
Pozostaje znaczący problem z operacją Barça Studios. Co się dzieje i jakie widzi Pan rozwiązanie?
Główny problem polega na tym, że jest to projekt, który będzie wartościowy, ale wymaga dojrzenia, aby osiągnąć tę wartość. Wiem, że prace idą pełną parą, aby to osiągnąć, ale nie jest łatwo kogoś przekonać. Myślimy, że to wynika ze zmiany kryteriów LaLigi w połowie gry. Przyznała dźwignię ze sprzedaży 10% praw telewizyjnych, ale nie z kolejnych 15%. Mieliśmy grupę zaangażowanych graczy i musieliśmy zrealizować tę pomysłową operację i nadać wartość, że na pewno zostanie to osiągnięte. Moglibyśmy włączyć więcej zasobów, ponieważ uwzględniliśmy tylko to, co związane z NFT i metaverse, a nawet cofnąć operację, ale uważam, że teraz trzeba pozwolić zespołom pracować.
Wygląda na to, że osiągnięcie porozumienia z Nike jest bliskie. Był Pan zwolennikiem przedłużenia kontraktu, Pumy czy zrobienia własnej koszulki?
Na papierze posiadanie własnej marki jest najlepsze, ale nie dotarły do nas jako zarządu do rozważenia wszystkie liczby, jakie by się z tym wiązały. Klub już to robi z częścią swojej sprzedaży, ale odzież zespołów profesjonalnych to inna kwestia. Temat nie wiąże się tak bardzo z tym, jak to zrobisz, ale z tym, jak dystrybuujesz i sprzedajesz. W dniu mojego pożegnania powiedziałem prezydentowi, żeby napiął linę bez zerwania jej. Zrobił to bardzo dobrze. Napiął i jestem przekonany, że Barça osiągnęła dobry kontrakt, który poprawi ten obecny.
Obecny był zły?
Jest zły dziś, ale patrząc globalnie, możesz uważać, że nie, a Nike zrobiło to, co musiało, ponieważ w momencie przedłużenia kontraktu poprzedni zarząd Josepa Marii Bartomeu poprosił go o zaliczkę, co działało przeciw temu, co działo się w ostatnich latach. Teraz prosimy Nike o wysiłek, na który klub zasługuje, na który zasługuje 25-letnia relacja z Nike. Ponadto klub generuje dużo więcej. Nike również czerpie korzyść z pozostania z Barceloną. Puma i inne marki mogą być bardziej agresywne w swoich ofertach, ale uważam, że negocjacje z Nike poszły dobrze. Ostatecznie koszulka Barçy musi być najlepiej opłacana, ponieważ to ten klub, który ma największe przychody.
Jaka jest obecna sytuacja finansowa klubu?
Mamy stabilny klub. Na przykład efekt Montjuïc, w ujęciu netto, wynosi około 70 milionów euro w porównaniu do starego Camp Nou. Dlatego już teraz bylibyśmy w uprzywilejowanej sytuacji. Nie tracimy już pieniędzy, zaczynamy zarabiać i musimy nadal być rygorystyczni, co nie stoi w sprzeczności z dokonywaniem inwestycji. Nadal mamy wysokie zadłużenie. Musimy osiągnąć "prędkość przelotową" do 2026 roku, kiedy klub będzie miał rozsądną EBITDA w wysokości 300 milionów euro i dług w wysokości 700 milionów. Pierwszą rzeczą, jaką będziemy musieli zrobić, jest zaatakowanie długu, aby był on zgodny z konkurencyjnością. Dzięki nadwyżkom będziemy musieli zmniejszyć zadłużenie. Uważam, że sytuacja jest poprawna.
Dlaczego Víctor Font wciąż powtarza, że jest zła?
Nie zgadzam się z nim. Wiemy, gdzie jesteśmy i umieściliśmy klub tam, gdzie chcieliśmy. Tak, zajęło nam to trochę więcej czasu, niż chcieliśmy, ale nie mieliśmy wszystkich informacji, wiele informacji zniknęło i musieliśmy poruszyć bardzo delikatne kwestie. Wszystko ma swoje terminy i myślę, że wszystko jest robione dobrze.
Pańską obsesją, gdy był Pan w zarządzie, zawsze był dług. Czy klub będzie w stanie spłacić wszystko, co jest należne?
Jest to około 1,1 miliarda, biorąc pod uwagę, że Spotify Camp Nou żyje własnym życiem. Trzeba wygenerować więcej, aby to się stało. Wykonaliśmy świetną robotę, zmniejszając wydatki i musimy nadal zwiększać przychody. Dział handlowy wykonuje świetną robotę, na przykład dzięki nowemu kontraktowi z Nike. Spłata zadłużenia będzie możliwa bez problemów, mamy więcej dźwigni, by to osiągnąć. Moglibyśmy spłacić dług już pierwszego dnia, prosząc o przelew od socios, ale prezydent powiedział, że nie ma mowy, bo socio nie jest odpowiedzialny za sytuację. Mogliśmy również otworzyć klub na inne modele, ale zawsze powtarzam, że model nie jest tak ważny jak zarządzanie.
Innymi słowy, Barça nie zmierza w kierunku spółki akcyjnej.
Nie. Z pewnością byłoby to szybsze rozwiązanie, ale nie idziemy w tym kierunku. Prezydent Laporta powiedział pierwszego dnia, że taka możliwość nie wchodzi w grę.
Czy inauguracja nowego Spotify Camp Nou położy kres problemom?
Oczywiście, że tak. Jest to już przewidziane. Jest już oczekiwany dochód i nadwyżka, aby móc spłacić dług. Klub będzie mógł normalnie funkcjonować z dodatkowymi dochodami, szukając równowagi między aspektami sportowymi i ekonomicznymi, aby zaatakować dług, który mam nadzieję, że do tego czasu będzie znacznie mniejszy.
Został Pan wiceprezydentem, ponieważ Joan Laporta potrzebował poręczycieli. Co Pan wie o całej kontrowersji związanej z kontem gwarancji?
Przyszliśmy po kampanii wyborczej i wszystko zrobiliśmy sami, łącznie z kosztami gwarancji i w żadnym momencie nie przekazaliśmy żadnego rachunku ani prezydentowi, ani klubowi. To powiedziawszy, uważam, że estetyka to jedno, a legalność to drugie. Współpraca dostawcy z zarządem nie jest nielegalna. Może to być mniej lub bardziej estetyczne, w zależności od tego, jak chcesz interpretować tę relację handlową. Mówimy o 300 000 euro z łącznej kwoty 124 milionów euro. Jestem pewien, że umowy przeszły przez odpowiednie kanały i zostały zatwierdzone przez dział zgodności.
Ale to konto zostało obciążone zastawami na kierownictwie, które nie mają nic wspólnego z gwarancją.
To normalne, że organy podatkowe obciążają pierwsze znalezione konto i nie patrzą na to, do kogo ono należy, a do kogo nie. Tak było w moim przypadku. Nie miałem tego konta pod kontrolą, ponieważ, jak już powiedziałem, zajęliśmy się już kosztami gwarancji, ale kilku moich przyjaciół powiedziało mi, że naliczyli mi grzywnę w wysokości 100 euro. Wpłaciłem pieniądze i to wszystko. Kiedy jest się współwłaścicielem konta, może się to zdarzyć.
Jak się Pan czuje z tym, że jest Pan nazywany Panem Dźwignią?
To zabawne.
Czy były one zbawieniem klubu?
Myślę, że zbawieniem była grupa odważnych ludzi, którzy wyostrzyli swój rozum, aby odwrócić sytuację. Byli tego ważną częścią.
Czy Barça ma więcej dźwigni?
Superliga. Właśnie otrzymaliśmy dobre wieści. Musimy zrobić to po swojemu, osiągając konsensus, ale ci z nas, którzy zainicjowali i wspierali projekt, są tymi, którzy muszą podjąć decyzję. W tym sensie mamy duże możliwości zarobkowe, ponieważ byliśmy jednym z dwóch promotorów, którzy wspierali projekt. Jest też Barça One. Praca Toniego Cruza już znalazła odzwierciedlenie. Platformę śledzą już miliony fanów. Jeśli uda nam się zidentyfikować 400 milionów obserwujących na całym świecie i zmonetyzować tę bazę, będzie to świetne źródło dochodu.
Czy dziedzictwo [Bartomeu] było aż tak złe?
Myślę, że na dziedzictwo trzeba patrzeć zarówno w dobrych, jak i złych kategoriach. Jeśli mówimy w kategoriach ekonomicznych i patrymonialnych, to było bardzo źle. Otrzymaliśmy też kilka dobrych rzeczy. Mamy zawodników, którzy pochodzili z poprzedniej kadencji. Również za czasów Josepa Marii Bartomeu drużyna kobiet otrzymała ważny impuls. A teraz, gdy mówimy o kobiecej drużynie, mówi się, że nie wierzy się w nią. Z tego co wiem, La Masia kobiet datuje się na wrzesień-październik 2021 roku, za kadencji Joana Laporty, boisko treningowe z naturalnej trawy, którego domagano się, ponieważ inne powodowało wiele kontuzji, zostało zbudowane po spotkaniu z kapitankami. Cały ten ruch społeczny, który został wygenerowany, miał miejsce podczas tej kadencji. Mówienie, że nie ma wsparcia dla kobiecej piłki nożnej jest krzywdzące. Xavi Puig dał z siebie wszystko na spotkaniach ws. drużyny kobiet. Mają nawet spersonalizowany samolot, którego nie ma drużyna męska, dzięki pracy dwóch zespołów kierowanych przez Sandrę Hors dla Vueling i Judit Farré dla Barçy. Nadal promujemy drużynę kobiet na dużą skalę, ponieważ nie chcemy, aby stało się to, co z drużyną mężczyzn.
Odszedł Pan, ale mówi Pan tak, jakby wciąż był Pan w klubie. Czy kiedykolwiek wróci Pan do Barçy?
Nie wiem. Mogę powiedzieć, że czuję się częścią tego, co zostało zrobione i co nadal jest robione. Nie zaprzeczę, że mam uznanie i sympatię dla prezydenta, który pracuje niestrudzenie każdego dnia. I dla moich kolegów z zarządu, którzy musieli nawet wspierać swoimi aktywami transfery, którymi cieszyła się cała masa społeczna. Wszystko to zasługuje na uznanie. Powiedziałem już prezydentowi, że zawsze będę do jego dyspozycji.
Komentarze (16)