W ostatnich tygodniach w prasie pojawiło się trochę informacji dotyczących zainteresowania Lamine Yamalem ze strony PSG. Mówiło się nawet o możliwości zarobienia przez Barcelonę 200 milionów euro, a niektórzy culés chętnie przystaliby na takie rozwiązanie. Ja jednak nie mogę się z tym zgodzić, a powody chciałbym wyjaśnić w niniejszym artykule.
Przede wszystkim, co jest punktem wyjścia do całości wywodu, uważam Lamine Yamala za jednorożca. Próżno szukać w europejskim futbolu piłkarza, który w tak młodym wieku grałby tak dobrze na tak wysokim poziomie i w dodatku prezentował taką dojrzałość oraz tak wszechstronny wachlarz możliwości. Lamine nie tylko jest błyskotliwym dryblerem i świetnym technikiem. Nie tylko jest bardzo szybki i ma kocią zwinność, regularnie dodając do tego pakietu kilogramy masy mięśniowej. Nie tylko potrafi niezwykle kreatywnie i precyzyjnie otworzyć koledze drogę do bramki poprzez podanie. On już teraz pokazuje momentami znakomitą decyzyjność, która w przypadku młodych zawodników zazwyczaj jest siłą rzeczy na dość mizernym poziomie.
Lamine potrafi umiejętnie wybierać zagranie, jakie będzie najlepsze w danej sytuacji, ale też wykonuje je w optymalnym momencie. To bardzo ważna cecha, żeby dobry piłkarz mógł stać się wybitny. Oczywiście 16-latek nie jest doskonały w tym zakresie, może poprawić to oraz parę innych rzeczy, być jeszcze regularniejszy, ale jednak to tylko człowiek, w dodatku tak młody. Nawet lepiej, że widzimy, że nie jest tylko wytworem zbiorowej wyobraźni, bo ma coś do poprawienia. To nie fatamorgana, jednorożec istnieje.
Poza tym Lamine jest już „na teraz”. To nie jest gracz, w którego trzeba inwestować i liczyć, że może się rozwinie. On już rywalizuje na poziomie najlepszych drużyn w Hiszpanii i w Europie. Już teraz wystawiasz go na Real Madryt i PSG, bo wiesz, że potrafi zrobić największą różnicę w twoim zespole, a najlepsi przeciwicy mają problemy, by go zatrzymać. Nikt nie daje Lamine'owi grać za perspektywy, tylko za obecne umiejętności. A może być tylko lepszy, im więcej będzie zdobywał doświadczeń. Nawet gdyby miał się nie rozwinąć, to już jest świetny. A trudno zakładać taki brak progresu, mając na uwadze cotygodniową rywalizację w czołowych rozgrywkach, poukładaną głowę i dostęp do najlepszych specjalistów.
Lamine Yamal strzelił w tym sezonie 6 goli i zaliczył 8 asyst. Nie jest to porywający dorobek, ale doskonale wiemy, ile razy 16-latek był blisko fantastycznego trafienia, obijał obramowanie bramki, koledzy marnowali jego znakomite podania... Nie mam wątpliwości, że ten dorobek będzie jeszcze lepszy, a skrzydłowy stopniowo będzie nawiązywał do największych gwiazd i „dawał liczby” na poziomie nielicznych. Jeśli ktoś w Barcelonie ma w tym zakresie wybić się w przyszłości na topową regularność, to właśnie Lamine. Dodatkowo wychowanek już teraz zajmuje 7. miejsce w LaLidze w liczbie podań w pole karne, 8. w rajdach w „szesnastkę”,6. w udziale w akcjach bramkowych i 9. w wygranych pojedynkach. A przecież w blisko połowie spotkań LaLigi (15 z 31) był tylko rezerwowym.
„Na pewno go zajadą”
Jeden z argumentów zwolenników sprzedaży Lamine Yamala polega na tym, że 16-latek może skończyć tak jak Bojan, Ansu Fati czy Pedri i zmagać się z permanentnymi problemami zdrowotnymi lub mentalnymi. W ten sposób można by uzasadniać sprzedaż każdego młodego piłkarza. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby taką narrację stosowano jednak w Madrycie, który siłą rzeczy nie jest zainteresowany rozwojem Blaugrany, ale nie w Barcelonie, w której nie byłoby złotej epoki i obecnych nadziei na dobrą przyszłość bez młodych zawodników. Z takim przyjętym z góry nastawieniem, że na pewno zostanie zajechany, to można w ogóle darować sobie budowanie przyszłości i tylko w kółko „kupować wszystkich, sprzedawać wszystkich”, bez myślenia o tworzeniu czegoś solidnego. Tymczasem Lamine wygląda dobrze na poziomie fizycznym i mentalnym, a obecność Raphinhi może zrównoważyć jego nadmiar minut.
Nie każdy piłkarz w Barcelonie musi mieć problemy zdrowotne, ale rzecz jasna trzeba pomagać drużynie poprzez zdroworozsądkowe rozwiązania w zakresie prowadzenia zawodników, dopasowania im obciążeń, diagnostyki oraz codziennej pracy. Oczywiście są poważne obawy co do tego, jak na tak młodego piłkarza wpłyną obecne obciążenia, ale nie przekonuje mnie kierowanie się z góry pesymistycznym wariantem. Nic nie jest przesądzone, każdy przypadek jest inny. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to powinien również optować od razu za sprzedażą Cubarsiego, bo pewnie też go w końcu zajadą, i za pozostawieniem głównie piłkarzy w średnim lub zaawansowanym wieku, którzy wyżej już nie podskoczą. Nie zamierzam przekonywać, że nie martwi mnie granie Laminem co trzy dni po 90 minut, ale jednocześnie uważam, że przy obecności Raphinhi wcale nie jest to konieczne.
Lamine = Ansu?
Lamine to nie jest Ansu Fati. Nie tylko na poziomie zdrowotnym, ale też potencjału i umiejętności. 16-latek prezentuje jednak dużo wyższy poziom piłkarskiego rzemiosła i większą wszechstronność, natomiast drugi z graczy był zabójczo skuteczny i miał sporą łatwość znajdowania się w okazji strzałowej i wykańczania akcji. Ansu był bardzo dużym talentem, ale Lamine pod tym względem wyznacza epokę i już teraz rozegrał cały sezon na świetnym poziomie. Wiecie, w której kampanii Fati rozegrał tyle minut co 16-latek? No właśnie w żadnej. Ponadto Ansu w swoich pierwszych rozgrywkach miał dużo gorszy wynik w punktacji kanadyjskiej (9:14), mimo wspomnianego zmysłu do zdobywania bramek. Nie da się ich do końca porównywać 1 do 1. To, że Fati, który jeszcze przed dołączeniem do pierwszego zespołu miewał koszmarne kontuzje, traci szansę na dużą karierę przez problemy zdrowotne, to nie oznacza, że tak samo musi stać się z Laminem.
A skoro już ktoś lubi robić jakieś nawiązania do przeszłości, to czy może żałuje, że nie oddano Leo Messiego? Porównanie do młodego Argentyńczyka jest trafniejsze w przypadku Lamine'a ze względu na profil i podniebny sufit możliwości, choć crack z Rosario eksplodował talentem jednak nieco później. Nie wiadomo z kolei, czy 16-latek zrobi aż taką karierę. Tak naprawdę to trudno porównywać Lamine Yamala do kogokolwiek, dlatego jest jednorożcem. A takich się nie oddaje. Zwłaszcza że nie wiesz, jak za rok, dwa lata będzie wyglądał twój atak ze względu na wiek Lewandowskiego czy niepewność dotyczącą w zasadzie każdego z pozostałych napastników. Obecne znaczenie Lamine'a w tym zestawieniu wiele mówi. Podobnie dużą wagę dla budowy zespołu miałaby jego sprzedaż.
Perspektywy
Trudno przewidzieć, jak długo w zawodowym futbolu swój peak będzie miał Lamine Yamal. Kiedy będzie go miał. Jak długo będzie w stanie utrzymać się w elicie. Skrzydłowy jest tak wyjątkowym egzemplarzem, że nie ma nawet do kogo specjalnie porównywać 16-latka. Mimo to można zakładać, że nawet gdyby ta kariera była krótsza, to Barcelona mogłaby przez jakieś 14 lat mieć naprawdę świetnego/wybitnego skrzydłowego. A to co najmniej, bo ja osobiście zgadzam się z Leo Messim co do potencjału Lamine Yamala. Czy 200 milionów to jest suma, która powinna nas w tej sytuacji rajcować? Absolutnie nie.
Najgorszy obrót spraw to oczywiście seria kontuzji, a najlepszy scenariusz - czołowy piłkarz świata, walczący o Złote Piłki. Lamine ma ku temu drugiemu wszelkie predyspozycje, ale nawet gdybyśmy wzięli pod uwagę uśredniony scenariusz, to i tak mielibyśmy świetnego podstawowego zawodnika na ponad dekadę. Nie brzmi źle.
Jeżeli Barcelona ma czymś doskakiwać do światowej czołówki lub się tam osadzić, to właśnie piłkarzami robiącymi różnicę w rywalizacji między świetnymi zawodnikami. Wybitnymi jednostkami, które zmieniają losy meczu, sezonu. Dużo trudniej to zrobić, mając po prostu dobrych piłkarzy. Rywal też ich ma. Czym więc zrobisz różnicę?
Barça wie o tym najlepiej. Ileż to razy Leo Messi najpierw był rozstrzygający, a w gorszych latach wręcz dźwigał na plecach drużynę? Po jego odejściu Barcelona nagle przestała być zdolna nawet do wyjścia z grupy Ligi Mistrzów. Poza tym pamiętajmy, że wybitni piłkarze to jest produkt absolutnie wyjątkowy na rynku. Można szukać przez lata kogoś takiego jak Lamine Yamal, a i tak się go nie znajdzie. A przy tym wyda się mnóstwo pieniędzy. Może nawet jeszcze więcej niż można dostać.
200 milionów... i co dalej?
Gdyby jeszcze Barcelona mogła szczycić się tym, że rozsądnie wydaje pieniądze, nie przepłaca piłkarzy, trafia w dziesiątkę z transferami... Niestety Barça ma bardzo bogatą historię ogromnych niewypałów w tym zakresie. To właśnie przepuszczanie dużych kwot przyczyniło się do kryzysu finansowego, który zepchnął klub na dno. Można się spodziewać, że w przypadku dysponowania większymi środkami sytuacja się powtórzy. Barcelona znów będzie wydawać bez głowy, żeby podekscytować opinię publiczną. Tylko na trio Ousmane Dembélé, Philippe Coutinho, Antoine Griezmann Barça wydała blisko dwa razy więcej niż PSG mogłoby zapłacić za Lamine Yamala. Realia rynkowe są takie, że historia jak najbardziej mogłaby się powtórzyć. Skończyłoby się na braku korzyści finansowych i pogorszeniu jakości kadry.
Obawiam się właśnie tego, że suma summarum Barcelona dodałaby do swojego zespołu jakość dużo mniejszą za te 200 milionów niż mógłby wnieść sam Lamine Yamal w trakcie swojej kariery. A przecież istnieje duże ryzyko wielkich flopów transferowych. Warto też zwrócić uwagę, że na pewno doszłoby do takiego samego efektu jak po odejściu Neymara – kluby, których piłkarzami interesowałaby się Barca, wiedząc, że Katalończycy mają sporo środków, na pewno oczekiwaliby jeszcze większych sum za swoich piłkarzy. Zwłaszcza że zdawaliby sobie też sprawę, że Barcelona potrzebuje na gwałt już nie tylko defensywnego pomocnika, ale też ofensywnego gracza. W rezultacie Barça wydałaby może nawet większą sumę na wypełnienie takiej luki po odejściu Lamine Yamala niż otrzymałaby za 17-latka. Kto wie, ile transferów by potrzebowała, żeby to zrobić, tak jak to było z Neymarem. Podejrzewam, że prędzej byłoby to coś na kształt duetu Ferran Torres + Philippe Coutinho za te 200 milionów niż piękne zbudowanie zespołu, które roją sobie internauci.
Natomiast jeśli ktoś posłuży się argumentem, że taka kwota po prostu pomogłaby uzdrowić finanse klubu, to ja jednak wolałbym to zrobić poprzez sprzedaż kilku mniej znaczących dla przyszłości Barcelony piłkarzy niż gościa, którego sam Leo Messi typuje na gracza walczącego o Złotą Piłkę. Czy ostatecznie tak będzie, oczywiście nie wiemy, ale szanse na to oceniam wyżej niż na pozyskanie zawodnika podobnego pokroju za otrzymaną za Lamine'a sumę.
Kim jesteśmy?
Sprzedaż Lamine Yamala to byłoby też jawne powiedzenie całemu światu – nie, nie chcemy wrócić na szczyt. Dobrze nam tu, gdzie jesteśmy, wy sobie rządźcie. Tymczasem Lamine Yamal jest typem gracza, na którym budujesz swój klub. Różnicującą podstawą, która daje nadzieję na wielkość. Niech ta budowa trwa nawet dłużej, ale niech postępuje. Niech będzie jakaś wizja, jakaś perspektywa budowania wielkości, a nie wieczne rewolucje, czyszczenie, zmienianie. Sprzedać, żeby MOŻE dostać kiedyś kogoś takiego w przyszlości, to nie jest opcja, która mnie przekonuje. Stefan "Siara" Siarzewski powiedziałby, co sądzi o takim rozwiązaniu, nawiązując do kury.
Poza tym, jeśli gra Lamine Yamala wzbudziła w kimś ekscytację, to niech ta osoba pomyśli, że to samo mogło przydarzyć się tysiącom Katalończyków i milionom kibiców na całym świecie. A to, oprócz samej rozrywki i radości z oglądania Barcelony (jeśli dla fanów to bez znaczenia, niech nie rzucają kamieniami w Xaviego), przekłada się także na zainteresowanie klubem i pieniądze. Odejście Lamine'a byłoby kolejnym ciosem, których Barça zebrała w ostatnich latach już zbyt wiele. Kiedyś trzeba zacząć samemu je wyprowadzać.
Odnoszę wrażenie, że w sprawie Lamine Yamala zwyczajnie mylnie szacuje się jego potencjał. Niektórzy traktują go bowiem jako talent jeden z wielu, a w takim wypadku można sobie pozwolić na jego sprzedaż, zwłaszcza że NA PEWNO w końcu się połamie (poproszę autorów takich rozważań o numery następnego losowania lotto). Tymczasem nic nie jest dalsze od prawdy, bo pod względem skali możliwości i obecnych zdolności Lamine jest absolutnym unikatem, niezależnie od tego, w co się wierzy w kontekście wizji dalszej kariery skrzydłowego. Ja tam nie chciałbym, żeby Barca, skoro już wychowała sobie takiego jednorożca, oddawała go do innego klubu. Zwłaszcza do PSG. Na następnego może czekać kolejne 20 lat. Dodajcie sobie to do swojego wieku i zadajcie sobie pytanie z ankiety.
Komentarze (62)