Jules Koundé - sprzedać czy budować?

Dawid Lampa

19 marca 2024, 09:30

81 komentarzy

Fot. Getty Images

Już wiele razy przewijała się w kontekście Barcelony potrzeba sprzedaży piłkarzy. W kadrze jest kilku zawodników nietykalnych. Takich, przy których dopiero oferta z kosmosu mogłaby coś zmienić. Są również tacy, którzy w żaden sposób nie wsparliby budżetu Barçy swoim odejściem. No i jest Jules Koundé, który z pewnością przyniósłby dużo pieniędzy do kasy klubowej. Tylko czy warto się go pozbywać?

Miejsce na boisku

Jules Koundé występuje w Barçy głównie na pozycji prawego obrońcy. Czy z konieczności? Można tak powiedzieć. Jednak trzeba też zwrócić uwagę na to, że to właśnie tam Francuz wygląda najpewniej. Miewał mecze na pozycji stopera, w których wyglądał bardzo dobrze lub czasem genialnie (pamiętne spotkanie w Pucharze Króla na Santiago Bernabéu w sezonie 2022/23). Czego brakuje mu na środku obrony? Regularności. Często zdarza mu się tam popełnianie niezrozumiałych błędów, także w prostych sytuacjach. Koundé nie jest zawodnikiem, który (przynajmniej na ten moment) może zostać liderem obrony. Jego elektryczność mu na to nie pozwala. Żeby z powodzeniem grać na tej pozycji potrzebuje obok siebie prawdziwej bestii w genialnej formie. Wtedy również on sam potrafi kwitnąć. Podczas gry w parze z Ronaldem Araújo na barki Julesa spadało rozegranie i posyłanie piłek do przodu. Mimo że Francuz jest w tym dobry lub nawet bardzo dobry, to brakowało tego czegoś. Tego, co ma Pau Cubarsí, czyli beztroski w operowaniu podaniami oraz podejmowania odpowiednej decyzji w odpowiednim czasie. Bo grę z piłką przy nodze i dobry pass Jules bez wątpienia ma.

Niechciana, ale zaakceptowana zmiana

Przesunięcie Koundé na prawą stronę obrony nie było wynikiem jego chęci do grania na tej pozycji. Sam nieraz podkreślał w wywiadach, że najlepiej czuje się na środku defensywy, ale będzie grał tam, gdzie będzie chciał tego trener. Dość powiedzieć, że już latem pojawiały się głosy, że Jules jest niezadowolony z tego, w jakim miejscu gra, nie do końca dogaduje się z Xavim i chce odejść. Jak zareagował na to sam piłkarz? Odpowiedzią na platformie X: „Jakie dobre żarty mi tu opowiadasz, Albert” (chodzi o Alberta Masnou, dziennikarza Sportu, który był jednym z autorów tych plotek).

Odchodząc od tego, jak sam zainteresowany podchodzi do gry na boku linii obrony, wydał się on niezastąpioną opcją do tego, co Xavi chce, żeby grała jego drużyna. Przy ofensywniejszym lewym obrońcy (czy to Balde, czy Cancelo), Koundé daje drużynie balans. Nie jest zawodnikiem aż tak zapędzającym się do ofensywy, a wręcz dużo częściej wybiera asekurację tyłów, co również pozwala na rozwinięcie skrzydeł zawodnikowi, który znajduje się z przodu – Lamine Yamalowi lub Raphinhi. Koundé przydaje się także, gdy trzeba zagrać do nich piłkę na dobieg, z ominięciem graczy rywala, czego dowodem jest jego asysta przeciwko Getafe, właśnie do wspomnianego Raphy.

Robot

Włączasz mecz z Napoli w Lidze Mistrzów? Jules Koundé. Włączasz mecz z Athletikiem w Pucharze Króla (z dogrywką)? Jules Koundé. Włączasz mecz ligowy z Getafe? Jules Koundé. I wreszcie – włączasz mecz z Barbastro lub Unionistas? Jules Koundé. W dodatku strzelający niesamowitego gola z prawie trzydziestu metrów. Francuz nie opuścił ani jednej minuty w 2024 roku. Nie dostał ani chwili odpoczynku. Złożyły się na to oczywiście kontuzje. Czy to Alejandro Balde, przez co João Cancelo występuje na lewej obronie i nie może go odciążyć. Czy to Sergiego Roberto, Iñigo Martíneza lub dyskomforty Andreasa Christensena. To sprawiło, że Koundé był zawsze potrzebny. I nie można powiedzieć, że źle wywiązywał się ze swojej pracy. Przynajmniej ostatnio.

Na początku roku można było narzekać na jego dyspozycję, gdyż nie wyglądał najpewniej i wydawało się, że jest przemęczony. Aktualnie im więcej meczów ma w nogach, tym lepiej gra. Fenomen. Idealnie było to widać w dwumeczu przeciwko Napoli. Chwicza Kwaracchelia nie potrafił zrobić nic na stronie, na której mierzył się z Koundé. Francuz podążał za nim jak cień, a jedyne zagrożenie gruziński skrzydłowy mógł stworzyć przy schodzeniu do środka i szukaniu sobie miejsca za plecami Viktora Osimhena.

Zrozumienie

Od 1 lipca Xaviego (na 99.9%) nie będzie już w klubie. Najprawdopodobniej Barcelonę obejmie nowy trener, który może mieć inny pomysł na Koundé. Czy aby na pewno? Jeśli chodzi o manewry na rynku transferowym, to Barça nie może sobie pozwolić na zbyt wiele. Priorytetem powinno być ściągnięcie zawodnika na pozycję defensywnego pomocnika. Ewentualna sprzedaż Julesa Koundé wymusiłaby na klubie ściągnięcie jego zastępcy. Przy grze Alejandro Balde na lewej obronie pomysłem zabijającym drużynę w meczach z lepszymi rywalami byłoby stawianie po drugiej stronie na João Cancelo (który nie wiadomo, czy zostanie w zespole).

Przez niewielkie pole manewru Barcelonie nie opłaca się sprzedać Francuza. W klubie nie można zrobić ewentualnej rewolucji kadrowej, żeby dostosować się do nowego szkoleniowca, bo nie ma na to pieniędzy, a do tego ogranicza to limit płac narzucony przez LaLiga. Nowy trener będzie zmuszony do gry tym, co ma. Pozostawienie w klubie Julesa Koundé to nie tylko uchylenie sobie furtki na ewentualne zmiany formacji, ale przede wszystkim posiadanie w talii gracza w sile wieku, który nadal nie pokazał pełni swojego potencjału (poza ostatnimi meczami z Napoli). To wartościowy piłkarz, z którego Xavi nie do końca potrafił skorzystać, przerzucając go między środkiem a bokiem obrony. Pod okiem nowego trenera Jules może dać Barçy jeszcze wiele dobrego.

Jak może być wykorzystany?

Mówiąc o zmianie formacji, Koundé może być przydatny nowemu trenerowi jako prawy środkowy obrońca w grze trójką z tyłu. Logicznym posunięciem byłoby ustawienie Ronalda Araújo w centrum i obudowanie go właśnie Francuzem i po drugiej stronie na przykład Pau Cubarsim czy Iñigo Martínezem. W tym wypadku uwypukliłyby się jego atuty w wyprowadzeniu piłki, a przy tym miałby cały czas wokół siebie pewną asekurację ze strony wahadłowego, jednego z pomocników i właśnie Araújo.

Oczywiście można również postawić na niego na takiej pozycji, jak teraz, czyli na prawej stronie obrony. Idealnie równoważy on grę formacji, kiedy Alejandro Balde lub João Cancelo na drugiej stronie boiska zapędzają się praktycznie na pozycję skrzydłowego. Takie mieszane ustawienie również uwydatnia jego zalety, czyli dobry timing w obronie, umiejętność wyprowadzenia piłki i łatwość w odbiorach.

Barcelona mocno interesuje się Hansim Flickiem. Dla niego Koundé byłby idealnym wyborem na bok obrony. Niemiecki trener w swoim Bayernie preferował formację 4-2-3-1, a na prawej stronie defensywy występował Benjamin Pavard, czyli zawodnik charakterystyką dość zbliżony do swojego rodaka. Co więcej, Pavard przeżywał wtedy najlepszy czas w swojej karierze i grał właśnie w podobnej roli do tej Koundé w Barcelonie. Po drugiej stronie boiska występował wtedy Alphonso Davies, zapędzający się do ataku i niesamowicie mobilny. Druga strona dawała równowagę. Tego można szukać we Francuzie. 

Reasumując, Jules Koundé to zawodnik niezbędny dla podtrzymania dość nowoczesnego, asymetrycznego sposobu ustawiania się, jakim próbuje grać Barcelona. To także piłkarz, z którym można budować grę innym pomysłem, przy tym zachowując jego atuty. Koundé w formie, to Barcelona i jej obrona w formie. Inteligentny i silny francuski defensor może być podporą linii defensywy Barçy na lata. I to w różnych rolach. Posiadanie kogoś takiego w kadrze nie tylko rozszerza opcje ustawiania zespołu, ale daje też pewność co najmniej solidnego poziomu. Wystarczy dać Koundé kredyt zaufania, a on go spłaci (miejmy nadzieję, że nawet z nadmiarem).

Ankieta

Co Barcelona powinna zrobić z Julesem Kounde?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (81)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze