Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Piotr Guziński, Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Xavi Hernández – 3.5
Większość kibiców Barcelony patrząc na wyjściowy skład Barcelony mogło zadać sobie pytanie, dlaczego nie gra Lamine Yamal? Czy Raphinha to dobry wybór? Okazało się, że wystawienie Brazylijczyka nie było najlepszym pomysłem, co było widoczne już po pierwszej połowie, w której skrzydłowy nie zaprezentował konkretów, a dobre wejście i zawody rozegrał ostatecznie wchodzący z ławki Lamine Yamal. Pochwalić Xaviego można natomiast za ponowne postawienie na środku obrony Pau Cubarsiego. Drużyna w wielu momentach oddawała inicjatywę Athletikowi, zespół miał problemy z kreowaniem akcji bramkowych, a nawet z przechodzeniem pod pole karne i zagrywaniem piłek w pole karne – zaledwie jedno dogranie w szesnastkę do Roberta Lewandowskiego mówi samo za siebie.
Ocena arbitra: Alejandro José Hernández Hernández – 5,5
Komitet sędziowski: Wyspy Kanaryjskie – Las Palmas (Comité de Árbitros de Las Palmas)
Sędzia RFEF od: 2004, sędzia Primera División od: 2012, ur. 10.11.1982 w Arrecife, Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie
W niedzielny wieczór zobaczylismy względnie udane sędziowanie. Do przerwy w moim odczuciu zbyt często pozwalano gospodarzom na granie twarde, „męskie” i poza przepisami. To byłoby w porządku, gdyby w swoim postępowaniu arbiter okazał konsekwencję. Tymczasem obrońca Blaugrany Araujo został napomniany już przy pierwszym poważniejszym faulu swojej drużyny (32.). Wywołało to zrozumiałe protesty trenera Katalończyków, który sam zobaczył kartkę. Moim zdaniem była to decyzja pochopna, ponieważ arbiter nie był równie surowy dla wszystkich. Przy blisko 20 faulach Basków w meczu Alejandro Hernández Hernández zaczął sięgać po upomnienia w ich stronę dopiero po przerwie. Zwłaszcza w przypadku nadmiernie pobudzonego od pierwszych minut Alexa Berenguera (cztery faule) należało wcześniej pohamować jego emocje kartką niż w 86. minucie gry.
Kary dla Christensena (62.) i Koundé (88.) uważam za słuszne. W obu przypadkach były to ostre ataki na rywali podczas akcji ofensywnych, sędzia podjął właściwe decyzje. Zabrakło mi stanowczych reakcji arbitra z Lanzarote po jednym z ostrych wejść Yeraya Álvareza oraz Adu (83.). Tylko trzy kartki w 90 minut dla grających z typową dla siebie swadą Basków należy uznać za bliską niekompetencji łagodność arbitra. Jego dokładność we właściwym interpretowaniu zasad szwankowała, gdy dochodziło do szarpania gości za ramiona oraz popychania w biegu gracza z piłką, co odczuwalnie burzyło rytm gry oraz wymagało odgwizdania rzutów wolnych. Większość takich akcji (częstszych do przerwy, gdy gracze mieli na to więcej sił) została zignorowana przez sędziego głównego. Przy walkach o piłkę w środku pola regularnie przykładano Lewandowskiemu – podobnie jak w poprzednim meczu patrzono na to przez palce, co wpływa na ocenę prowadzącego mecz. Sądzę, że polski napastnik skończył mecz na „Katedrali” z wieloma siniakami. Jeśli utrzymanie płynności gry odbywa się kosztem lekceważenia oczywistych dla widza przewinień, stanowi to zarzut do zespołu sędziowskiego.
Żaden z upadków reprezentantów Barçy nie dawał podstaw do przyznania im rzutu karnego. W sytuacjach mogących decydować o wyniku Alejandro Hernández Hernández zachowywał się prawidłowo.
Komentarze (22)