"Witajcie w Decolandii''

Grzegorz Skowronek

7 lutego 2024, 14:45

Cronica Global

26 komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Miguel, dziennikarz ASa i "rzecznik prasowy" Xaviego opisał w obszernym tekście szczegółowo pracę obecnego dyrektora sportowego Barcelony Deco. Miguel zatytułował ten felieton "Witajcie w Decolandii". Poniżej dokładne tłumaczenie tekstu dziennikarza.

***

Javi Miguel: "Anderson Luis de Souza. Może się to z nikim nie kojarzyć, ale mówimy o Deco, o piłkarzu, który ukrywając się w cieniu Ronaldinho, zdołał wygrać z Barceloną Ligę Mistrzów w 2006 roku. Był to jego drugi triumf w tych rozgrywkach. Wcześniej wygrał je, będąc piłkarzem FC Porto pod wodzą José Mourinho. Jego kariera w barwach Barçy zakończyła się jak różaniec o świcie, będąc wypchniętym wraz z Ronaldinho, jako główni winowajcy zstąpienia do piekła, które przeżył Frank Rijkaard. 

Piętnaście lat po tym jak Pep Guardiola go usunął, być może lepiej rozumie się ostatnie wypowiedzi Deco, w których emanował niechęcią do obecnego trenera Manchesteru City. Jego przyjście nie było wielką rewolucją - powiedział Deco, powątpiewając w rolę Guardioli dla Barcelony, już nie jako piłkarz, a działacz klubu.

Jego powrót do Barçy można określić jako niezwykły. Pojawił się rok temu jako agent Raphinhi, negocjując z Mateu Alemanym. Nie ulega żadnej wątpliwości, że Deco okazał się wówczas bardzo utalentowanym negocjatorem, uzyskując za swojego podopiecznego wysoką kwotę samego transferu z Leeds (65 mln euro), oraz stosunkowo wysoką pensję zawodnika (około 10 milionów euro rocznie).

Cień Deco był dużo dłuższy, niż się wydawało: tego lata jego nazwisko pojawiło się ponownie, ale tym razem jako nowego dyrektora sportowego Barcelony, nominowanego z ręki Joana Laporty. Najwyraźniej wcześniej musiał zrezygnować z reprezentowania piłkarzy jako agent. Plotki się pojawiły, kiedy Mateu Alemany i Jordi Cruyff opuścili klub bez podania konkretnych argumentów, zostawiając Xaviego bardziej bezradnego niż Gary Cooper w westernie W samo południe.

Pomimo początkowych wątpliwości, jeśli chodzi o relacje między trenerem a dyrektorem sportowym, zostały one ugruntowane. Szczególnie ze względu na ogromną zdolność do pracy i jasność pomysłów, jakimi wykazywał się Brazylijczyk. Dopiero latem doszło między nimi do tarć, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór idealnego kandydata do zastąpienia Sergio Busquetsa. Wszystkie nazwiska, wymienione przez Xaviego (Zubimendi, Kimmich, Brozovic...) zniknęły bez zastanowienia pod pretekstem, że są zbyt drodzy i nie pozwala na to limit finansowego fair play. Xavi przyjął to ze zrezygnowaniem i pozostał z czwartym nazwiskiem na liście: Oriolem Romeu.

To pozorne szczęście zniknęło w dniu kontrowersyjnych powołań na mecz z Antwerpią, kiedy to prezydent namawiał trenera, aby zmodyfikował je tak, żeby dopisać do listy pewnego zawodnika, który miał początkowo zostać w Barcelonie. Xavi na konferencji prasowej powiedział, że była to ''wspólna decyzja'' trenera i pionu sportowego, ale Deco kilka godzin później dał jasno do zrozumienia, że decyzja ''nie została podjęta za obopólną zgodą''. Dyrektor sportowy bez żadnej potrzeby stanął w kontrze do trenera. 

Nieufność wzrosła jeszcze bardziej, kiedy do Xaviego dotarły plotki, że Deco kontaktował się z trenerami, którzy mogliby go w przyszłości zastąpić. Było to ponadto w środku sezonu, kiedy zespół wciąż pozostawał w walce na czterech frontach. Otoczenie Xaviego opowiada anegdotę, że 17 stycznia, trzy dni po porażce z Realem Madryt w Superpucharze Hiszpanii, TV3 ujawniło nazwisko Thiago Motty jako potencjalnego następcy. Co ciekawe, tego dnia Xavi poinformował najbliższe mu osoby, że nie będzie w następnym sezonie kontynuował pracy jako trener Barcelony.

Dzisiaj relacja między Xavim a Deco jest stricte zawodowa: przede wszystkim Xavi jest człowiekiem Barçy, więc każdy, kto spodziewa się szpilek od trenera w stronę dyrektora sportowego, musi się rozczarować. Nikt nie może wskazywać Deco jako winnego odejścia Xaviego, ale pewne jest to, że nigdy nie był on dla niego wsparciem.

Przyszły trener nie będzie miał łatwo. Xavi już zapowiedział niekończące się nieszczęścia i cierpienie, które czuje się na ławce Barçy. Kandydatami Deco są: Rafa Márquez, Thiago Motta i Sergio Conceição, ale Joan Laporta ma w głowie inny profil szkoleniowca, z większą osobowością. Tutaj słyszymy o nazwiskach takich jak Jürgen Klopp, Hansi Flick czy Thomas Tuchel. Jeśli ostatecznie będzie to ktoś z nich, zobaczymy, w jaki sposób Deco zaadaptuje się do surowej i sztywnej niemieckiej mentalności".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze