Robert Lewandowski nie miał ostatnio najlepszego okresu w LaLidze, gdzie od połowy listopada strzelił tylko jednego gola. Polak stanął jednak wczoraj na wysokości zadania, zdobywając cenną bramkę i pokazując, że nie zamierza się poddawać mimo słabej dyspozycji w tym sezonie.
Jeszcze wczoraj zwracaliśmy uwagę, że Lewandowskiego w klasyfikacji strzelców LaLigi wyprzedzają już naprawdę przeciętni zawodnicy. Lewy odpowiedział jednak w dobry sposób, ponieważ rozegrał jedno z najlepszych spotkań w ostatnich tygodniach. Świetnie zachował się przy akcji bramkowej, gdy dobrze przyjął piłkę i z dużym spokojem umieścił ją w siatce. Pichichi poprzedniego sezonu w końcu się przełamał, ponieważ wcześniej był bez gola w LaLidze od 543 minut.
Lewandowski nie tylko strzelił gola, ale i z gry prezentował się przyzwoicie. Nie było oczywiście rewelacji, ale warto docenić ograniczenie liczby strat (8), 6 wygranych pojedynków, jedno kluczowe podanie, a nawet pracę w defensywie, ponieważ Robert zaliczył dwa przechwyty, zablokował jeden strzał i dwa razy wybijał piłkę rywalom. Aż czterokrotnie był faulowany. Dzienniki Marca i Sport twierdzą, że Lewandowskiemu dobrze robi obecność Vitora Roque w składzie. Nie tylko wprowadza element rywalizacji i dodatkowej motywacji, ale też sprawia, że Polak lub Brazylijczyk mają więcej swobody w grze. Lewy przyznawał to zresztą w pomeczowej wypowiedzi, wskazując na korzyści z ich wspólnej gry.
Z kolei Mundo Deportivo pisze o „odrodzeniu” Lewandowskiego w 2024 roku. Dziennik zwraca uwagę, że Polak strzelił w tym okresie pięć goli, co stanowi znaczną poprawę np. w porównaniu z okresem od października do grudnia, gdy zdobył zaledwie trzy bramki. Takie tezy wydają się jednak stanowczo przedwczesne. Będziemy się przyglądać formie Lewego w kolejnych spotkaniach, bo jeden przyzwoity występ wiosny nie czyni.
Pozytywne jest to, że Lewandowski wreszcie wyglądał na boisku na dość rozluźnionego. Mniej było pretensji do partnerów, a Polak wręcz otoczył ich wsparciem. Jak wtedy, gdy jedna akcja nie wyszła Lamine Yamalowi lub po czerwonej kartce dla Vitora Roque. Co więcej, Lewy udzielił też pomeczowego wywiadu w języku hiszpańskim, co pokazuje, że czuł się naprawdę swobodnie. Sport pisze, że priorytetem Lewandowskiego nadal jest pozostanie w Barcelonie, a klub zamierza kontynuować współpracę z napastnikiem.
Komentarze (15)