Lionel Messi odbierze dziś w Paryżu swoją ósmą Złotą Piłkę. W internecie zaś możemy poczytać o tradycyjnym faworytyzmie w stosunku do Argentyńczyka, który ma przejawiać się w tym, że zasady plebiscytu są intepretowane na jego korzyść w zależności od tego czy ma on lepszy sezon w klubie, czy w reprezentacji. O tym, czy tak jest w rzeczywistości, warto przekonać się sprawdzając wyniki poprzednich plebiscytów towarzyszących mundialom.
Na przestrzeni XXI wieku zmieniały się oczywiście zasady Złotej Piłki, a nawet organizacje przyznające tę nagrodę. Przyjmijmy jednak to, co dla wszystkich jest oczywiste – niezależnie od tego, czy plebiscyt dotyczył roku kalendarzowego czy sezonu i kto konkretnie wybierał najlepszego piłkarza na świecie, decydujące znaczenie miały wydarzenia dziejące się wiosną i wczesnym latem. Truizmem jest bowiem stwierdzenie, że Złotej Piłki nie wygrywa się świetnymi występami ligowymi w październiku, a tym, jak dany piłkarz spisze się w najważniejszych rozgrywkach klubowych i reprezentacyjnych… a te zawsze, aż do 2022 roku, rozstrzygane były w okresie maj – lipiec.
2002
Pierwszą Złotą Piłką towarzyszącą mundialowi w XXI wieku była ta przyznana w 2002 roku. Wówczas to odbyły się mistrzostwa świata w Korei i Japonii, które nam w Polsce kojarzą się głównie z Edytą Górniak i Gorącymi Kubkami Knorra… a piłkarsko z Pedro Pauletą.
W Azji niektórzy jednak grali w piłkę. Najlepiej robiła to Brazylia, która w finale pokonała Niemców. Bezpośrednie odzwierciedlenie tego widzieliśmy właśnie w wynikach Złotej Piłki: na podium stanęli Ronaldo (169 głosów, mistrz świata, król strzelców turnieju), Roberto Carlos (145 głosów, mistrz świata), oraz Oliver Kahn (110 głosów, wicemistrz świata, MVP turnieju).
Jak nagrodzonym poszło wówczas w klubowej piłce? Ronaldo kończył sezon 2001/02 jako zawodnik Interu, który… nie wygrał żadnego trofeum, był trzeci w Serie A i dotarł do półfinału europejskich rozgrywek, lecz był to zaledwie Puchar UEFA. Brazylijczyk przez większość czasu był kontuzjowany, na boisku w barwach Nerazzurri spędził zaledwie 836 minut, strzelając 7 goli i zaliczając dwie asysty. Latem natomiast przeniósł się do Realu Madryt, w którym rozkręcał się powoli – w pierwszych dziesięciu ligowych meczach, zdobył trzy bramki.
Nie ulega zatem wątpliwości, że O Fenômeno otrzymał Złotą Piłkę głównie za występy w Korei i Japonii, a być może nawet bardziej za historię, która się z tym wiązała – pasjonującą walkę z czasem i własnym zdrowiem, żeby wprowadzić Brazylię na sam szczyt, co nie udało się mu w 1998 roku we Francji (polecam świetny dokument The Phenomenon, który ukazał się w zeszłym roku). Gdyby bowiem decydowały kwestie klubowe, to najpewniej zostałby wyprzedzony przez swojego kolegę z reprezentacji, czyli Roberto Carlosa – legendarny lewy obrońca na mistrzostwa świata pojechał jako świeżo upieczony zwycięzca Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Udanego sezonu ligowego nie miał za to Oliver Kahn, który z Bayernem zajął dopiero trzecie miejsce w Bundeslidze (tak, były takie czasy) i odpadł w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Również tutaj jednak, głosujący wzięli pod uwagę jego świetny mundial.
2006
Cztery lata później mundial gościli Niemcy. Wszyscy pamiętamy tę historię: w finale Zinedine Zidane nokautuje głową Marco Materazziego i opuszcza boisko z czerwoną kartką. Następnie Włosi pokonują w rzutach karnych Francuzów, a decydującą jedenastkę strzela Fabio Grosso.
W plebiscycie Złotej Piłki mieliśmy identyczny rozkład jak cztery lata wcześniej: na dwóch pierwszych miejscach uplasowali się mistrzowie świata. Fabio Cannavaro otrzymał 173 głosy, a jego kolega z reprezentacji, Gianluigi Buffon 124 głosy. Trzeci był pokonany w finale mundialu Thierry Henry ze 121 głosami.
Po raz kolejny trudno zatem dyskutować z tezą, że decydujący okazał się mundial. Cannavaro i Buffon w sezonie 2005/06 byli zawodnikami Juventusu, który odpadł w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i wprawdzie zdobył mistrzostwo Włoch, ale… został zdegradowany z powodu afery Calciopoli. Co ciekawe, obaj piłkarze wybrali następnie skrajnie różną drogę: Fabio Cannavaro zdecydował się odejść do Realu Madryt i, podobnie jak Ronaldo cztery lata wcześniej, odebrał nagrodę już jako zawodnik tego klubu. Gianluigi Buffon natomiast pozostał w Turynie, walcząc o powrót do Serie A.
Trzeci w plebiscycie Thierry Henry zajął czwarte miejsce w Premier League z Arsenalem i dotarł do finału Ligi Mistrzów, gdzie jednak został pokonany przez Barcelonę, w której brylował Ronaldinho. To jednak niepowodzenie Brazylii na mundialu spowodowało, że słynący z charakterystycznego uśmiechu piłkarz nie znalazł się nawet na podium Złotej Piłki.
2010
Wreszcie docieramy do trzeciego mundialu w XXI wieku, kluczowego argumentu w dyskusji o faworytyzmie w stosunku do Leo Messiego. Mistrzami świata w Republice Południowej Afryki zostali przecież Hiszpanie, którzy w finale pokonali Holendrów. Mimo tego, to Argentyńczyk wyprzedził w plebiscycie Złotej Piłki Andrésa Iniestę, Xaviego Hernándeza oraz Wesleya Sneijdera, który dodatkowo wygrał tryplet z Interem.
Na początek warto zerknąć na rozkład głosów: Messi otrzymał ich 22,65%, wyprzedzając Iniestę z 17,36% oraz Xaviego z 16,48%. Był to zdecydowanie najsłabszy wynik Argentyńczyka, który dał mu zwycięstwo: dla porównania, rok później otrzymał 47,88% głosów, a dwa lata później 41,60%. Wydaje się oczywiste, że Hiszpanie padli „ofiarą” braku wyraźnego lidera, który skumulowałby oddane na nich głosy. Mówiąc inaczej – gdyby istniał tylko Xavi albo tylko Iniesta, to najpewniej miałby na koncie Złotą Piłkę (inna sprawa, czy wówczas którykolwiek z nich osiągnąłby to, co osiągnął). W ten sposób jednak, oddane na mistrzów głosy rozłożyły się niemal idealnie po równo, na czym skorzystał Leo Messi.
A Wesley Sneijder? Jego lista trofeów w 2010 roku była przecież iście imponująca. Jeżeli chodzi o jego indywidualne liczby, to w sezonie 2009/10 w Lidze Mistrzów zdobył 3 gole i zaliczył 6 asyst, zaś w Serie A – 4 gole i 8 asyst. Dla porównania, liczby Messiego to 8 trafień w Lidze Mistrzów oraz 34 gole i 11 asyst w LaLidze. Czy Holender zasłużył na to, żeby wówczas być wyżej? Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie. Moje jest takie, że Holender kolejno: a) padł "ofiarą" potężnej konkurencji w tamtym roku, b) grał w obiektywnie mniej medialnej lidze oraz c) zwyczajnie, czysto subiektywnie – nie był wówczas wyraźnie najlepszym piłkarzem świata, o którego wyczynach mówiłoby się co tydzień (być może moja opinia tutaj wynika bezpośrednio z punktu b).
2014
Mundial rozegrany został w Brazylii, a tam najlepsi okazali się Niemcy, którzy po drodze zafundowali gospodarzom pamiętne lanie 7:1. Nasi zachodni sąsiedzi w finale pokonali Argentynę, a najlepszym zawodnikiem turnieju został wybrany Lionel Messi.
To jednak nie miało wielkiego znaczenia w plebiscycie Złotej Piłki. Wprawdzie na podium plebiscytu znaleźli się finaliści mundialu (Manuel Neuer otrzymał 15,72% głosów, zaś Lionel Messi 15,76% głosów), jednak obu ich pogodził Cristiano Ronaldo, który wygrał ze zdecydowaną przewagą (37,66% głosów). Co ciekawe, Portugalia na mistrzostwach świata spisała się fatalnie, odpadając jeszcze w fazie grupowej. Cristiano natomiast triumfy święcił z Realem Madryt, zdobywając upragnioną La Decimę. Portugalczyk został też pichichi LaLigi (31 goli w stosunku do 28 bramek Leo Messiego), jednak Real Madryt zakończył sezon na trzecim miejscu w rozgrywkach ligowych.
Po samych statystykach widać, że to właśnie ten plebiscyt, a nie ten z 2010 roku powinien być wskazywany jako dowód na to, że „mundial nie ma znaczenia”. Niewątpliwie bowiem Cristiano otrzymał Złotą Piłkę za wygraną Ligę Mistrzów. Z jakiegoś względu, w tym roku jednak nie podaje się po fakcie absurdalnych kandydatów, jak Sami Khedira (a przecież towarzyszył on Portugalczykowi przez cały sezon w Realu, by zakończyć go mistrzostwem świata z Niemcami) czy Toni Kroos (również mistrz świata, który z Bayernem dotarł do półfinału Ligi Mistrzów, zdobył mistrzostwo Niemiec, a po wygranym mundialu trafił do Madrytu). Dlaczego? Cóż, przypomnijmy sobie przypadek Wesleya Sneijdera – żaden z nich po prostu nie był wówczas w powszechnej opinii najlepszym piłkarzem świata i dla wszystkich było to oczywiste (pozdrawiamy Jorginho).
2018
Wreszcie, ostatni mundial poprzedzający ten zakończony wielkim triumfem Leo Messiego został rozegrany w Rosji. Najlepsi okazali się Francuzi, którzy rozbili w wielkim finale Chorwację.
Na podium Złotej Piłki znaleźli się kolejno: Luka Modrić (753 głosy, wicemistrzostwo świata, najlepszy zawodnik turnieju, wygrana Liga Mistrzów oraz trzecie miejsce w LaLidze), Cristiano Ronaldo (476 głosów, 1/8 finału mundialu, analogiczne wyniki klubowe jak Chorwat) oraz Antoine Griezmann (414 głosów, mistrzostwo świata, wygrana Liga Europy oraz wicemistrzostwo Hiszpanii). Sytuacja Francuzów była podobna do tej Hiszpanów z 2010 roku oraz Niemców z 2014 roku: mundial wygrał raczej świetny kolektyw niż jeden, wyraźny lider.
To z tego względu nie rozpatrywano jako potencjalnego zwycięzcy Złotej Piłki choćby Raphaela Varane’a (mistrz świata, z identycznymi jak Luka Modric i Cristiano Ronaldo wynikami w klubie), a głosy zwracających uwagę przede wszystkim na mundial rozłożyły się pomiędzy wspomnianego Griezmanna, a Kyliana Mbappe (347 głosów). Gdyby je zsumować (tak, wiem, że to daleko idące uproszczenie), to jeden z nich pokonałby Lukę Modricia, tak jak ktoś z grona Xavi-Iniesta pokonałby Leo Messiego w 2010 roku.
Podsumowanie
W XXI wieku mieliśmy dotychczas pięć przypadków, gdy Złota Piłka była przyznawana za rok „mundialowy”. Z piętnastu dostępnych miejsc na podium, tylko trzykrotnie zdarzyło się, że dany zawodnik nie zagrał choćby w finale mundialu: był to dwukrotnie Cristiano Ronaldo (w 2014 oraz 2018 roku) oraz raz Lionel Messi (w 2010 roku). Pozostałe dwanaście razy dany piłkarz musiał choć otrzeć się o najbardziej upragnione w świecie futbolu trofeum.
| Rok | Złota Piłka, a osiągnięcia na mundialu |
|
2002 |
1. Ronaldo - mistrz świata 2. Roberto Carlos - mistrz świata 3. Oliver Kahn - wicemistrz świata |
|
2006 |
1. Fabio Cannavaro - mistrz świata 2. Gianluigi Buffon - mistrz świata 3. Thierry Henry - wicemistrz świata |
|
2010 |
1. Lionel Messi - 1/4 mistrzostw świata 2. Andrés Iniesta - mistrz świata 3. Xavi Hernández - mistrz świata |
|
2014 |
1. Cristiano Ronaldo - grupa mistrzostw świata 2. Lionel Messi - wicemistrz świata 3. Manuel Neuer - mistrz świata |
| 2018 |
1. Luka Modrić - wicemistrz świata 2. Cristiano Ronaldo - 1/8 mistrzostw świata 3. Antoine Griezmann - mistrz świata |
Jak ma się to do najnowszego plebiscytu? Cóż, nie jest „winą” Erlinga Haalanda, że urodził się Norwegiem (tak jak nie jest "winą" Luisa Suáreza, że jest Urugwajczykiem, a Roberta Lewandowskiego, że jest Polakiem), ale fakty są niepodważalne – żaden zawodnik wcześniej nie miał szans choćby na TOP3 Złotej Piłki, nie grając w danym roku na mundialu. I jasne, Haaland zdobył tryplet, a Manchester City był bezsprzecznie najlepszą drużyną sezonu klubowego. Czy jednak możemy powiedzieć, że Norweg był bezdyskusyjnym liderem tego zespołu w kluczowych momentach i jednoosobowo doprowadził Obywateli do triumfu? Czy to bardziej przypadek wspomnianych wcześniej, mistrzowskich Hiszpanów, Niemców i Francuzów, gdzie wygrywał świetny kolektyw?
Wreszcie, nie oszukujmy się – nie wszystko da się wyrazić w liczbach. Lionel Messi zanotował bodaj najbardziej imponujący występ w historii mundiali, a już na pewno najbardziej imponujący w XXI wieku. Dodatkowo, swoje znaczenie ma to, że jest to zwieńczenie pięknej historii, wykraczającej daleko poza ten rok – i oczywiście nie jest objęte oficjalnymi zasadami plebiscytu… jednak polecam cofnąć się do przypadku Ronaldo w 2002 roku. Można się obrażać, ale takie okoliczności zwyczajnie przemawiają do głosujących.
Tak czy owak, historia nagrody w XXI wieku jasno pokazuje, że mundial zawsze miał istotne znaczenie w plebiscycie Złotej Piłki. Moim zdaniem, obecna dyskusja o (nie)słuszności nagrody dla Lionela Messiego wynika w sporej mierze z faktu, że pomiędzy mistrzostwami świata w Katarze, a wynikami plebiscytu minie niemal rok. Innymi słowy - nie sądzę, aby takie wątpliwości istniały, gdyby mundial został tradycyjnie rozegrany latem i „przykrył” wcześniejsze wydarzenia w Lidze Mistrzów, a my wszyscy świeżo w pamięci mielibyśmy Argentyńczyka szalejącego na boiskach w Katarze, a nie w Stanach Zjednoczonych. Przegląd poprzednich plebiscytów pokazuje natomiast, że nagroda dla niego jest w pełni uzasadniona również w świetle historycznych przypadków.
Komentarze (69)