Historia İlkaya Gündoğana, który według Pepa Guardioli "wszystko robi dobrze"

Bartosz Pluciński

26 czerwca 2023, 10:00

La Nación

4 komentarze

Fot. Getty Images

  • İlkay Gündoğan to według doniesień mediów drugi dopięty transfer Barcelony przed sezonem 2023/24 po Iñigo Martínezie
  • Niemiec trafi do stolicy Katalonii po owocnym etapie spędzonym w Manchesterze City Pepa Guardioli, uwieńczonym spektakularnym trypletem
  • Ariel Ruya z dziennika La Nación postanowił niedawno przyjrzeć się sylwetce Niemca z tureckimi korzeniami i opisać jego dotychczasową historię

İlkay Gündoğan jest crackiem. Prawdziwym crackiem: gra, biega, krzyczy. W wieku 32 lat jest gwiazdą najlepszej drużyny na świecie, Manchesteru City. Zawsze za światłami takich gwiazd jak Haaland, Mahrez, Foden, Grealish, De Bruyne i wielu innych; także Julian Álvarez. Turek, Niemiec, pomocnik, fałszywy napastnik: człowiek urodzony w Gelsenkirchen składa się z kilku różnych żyć. Ma wszystko: ponownie wygrał Premier League i (nareszcie) finał Ligi Mistrzów, ale mimo tego nie zawsze jest szczęśliwy.

- Wciąż mam koszmary o szkole. Nie żartuję. Potrafię obudzić się zlany zimnym potem, myśląc o starych egzaminach. Moi rodzice dorastali w Turcji, a w tureckiej kulturze istnieje wielki szacunek dla starszych. Żadne z moich rodziców nie ukończyło szkoły. Nigdy nie mieli wykształcenia pozwalającego na zdobycie dobrze płatnej pracy. Więc kiedy mój brat i ja zaczęliśmy szkołę, chcieli się upewnić, że wyniesiemy z niej jak najwięcej - powiedział kiedyś. Nie zawsze mu się to udawało: kiedy wracał do domu, był zbyt przestraszony, by zobaczyć surowe twarze swojej matki, kucharki w restauracji, i ojca o szorstkich dłoniach, kierowcy ciężarówki w firmie piwowarskiej.

Życie, by wyjaśnić, kim jest. Życie, by walczyć z wiatrakami. Jedna z anegdot przedstawia go w pełnej okazałości, gdy został ukształtowany na obraz i podobieństwo Jürgena Kloppa, menedżera i powiernika. - Kiedy przybyłem do Dortmundu, myślałem, że jestem gotowy na wszystko. Myliłem się. Nigdy nie zapomnę tego, co się stało. Szukałem mieszkania w mieście i usłyszałem, jak niektórzy o mnie mówią. Mówili: "Widziałeś jego nazwisko? Gündogan... To po turecku, naprawdę myślisz, że go na to stać?". Kiedy powiedziałem im, że jestem piłkarzem, ich ton całkowicie się zmienił. Proszę pana, niech pan wejdzie, niech pan spojrzy. A ci ludzie też byli imigrantami! To było takie smutne...

Najgorsza anegdota z jego życia wciąż mu towarzyszy.

Swoje najgłębsze emocje opisał w bolesnej i długiej kronice w The Players Tribune. Być Turkiem, być Niemcem. Być, mimo wszystko, dobrym człowiekiem. - Były osoby, które mówiły mi, że są zaskoczone tym, jak dobry jest mój niemiecki. Odpowiadam: "Cóż, dorastałem w Niemczech. To byłby wstyd, gdybym nie mówił w tym języku". To samo działo się w drugą stronę. Moi rodzice są Turkami. Ja również uważam się za Turka. Ale niektórzy Turcy mówią: "Ahhh, jesteś Turkiem?" Należę do obu krajów, ale czasami czuję, że jestem pomiędzy nimi. Mówią, że nie jestem całkowicie Niemcem. Mówią, że nie jestem całkowicie Turkiem. Kim więc jestem? - zastanawiał się.

W październiku 2011 roku, jako młodzian, nosił już koszulkę Niemiec. Nie była to łatwa decyzja. - To była jedna z najtrudniejszych decyzji w mojej karierze. Dorastałem w Niemczech i tam studiowałem. Zacząłem też grać w piłkę nożną w Niemczech. Dwa dni po tym, jak Niemcy zaprosiły mnie do reprezentacji, zaprosiła mnie Turcja. Zdecydowałem się na Niemcy, a następnie zostałem powołany do gry przeciwko Belgii w moim pierwszym meczu - powiedział Gündogan, który ma podwójne obywatelstwo; jego rodzice wyemigrowali w 1979 roku. Czuł, że Jürgen Klopp był jak ojciec, kocha Pepa jak swojego nauczyciela.

W Schalke doznał poważnej kontuzji kostki, która prawie zmusiła go do porzucenia wszystkiego. Był dzieciakiem, którego poproszono o przerwanie gry na sześć miesięcy. Upadł i wstał. Niemiecka głowa, tureckie serce. Z Bochum i Norymbergi do Borussii Dortmund. A potem życie w City: od 2016 roku gra dla "hałaśliwych" sąsiadów z miasta, jak kiedyś określił ich Sir Alex Ferguson.

To uczucie melancholii zawsze go prześladowało. Tylko z podniesioną głową i piłką przy bucie czuje dziwną pełnię. - Przez całą karierę miałem poczucie samotności. Tak było odkąd opuściłem dom w wieku 18 lat. Jako piłkarz myślę, że to uczucie jest nieuniknione. Oczywiście nie mogę narzekać. Jesteśmy bogaci i sławni i możemy robić to, co kochamy. Nigdy nie życzyłbym sobie niczego innego - wskazuje. Ale... nieczęsto widzi jasną stronę księżyca. Szklanka jest zawsze tylko do połowy pełna.

- Miałem jeden z moich najlepszych sezonów i nawet strzeliłem gola w finale. To miała być dla nas wisienka na torcie... ale przegraliśmy 2-1. Ten finał wciąż mnie prześladuje - mówi o decydującym meczu Ligi Mistrzów, który przegrał z Bayernem Monachium. Lata później przegrał kolejny, z Manchesterem City, niespodziewanie, 0:1 z Chelsea.

On jest crackiem. Prawdziwym crackiem, ale to nie umniejsza frustracji, która towarzyszyła jego życiu. Kwiecień 2014: nikt nie wyobrażał sobie, że trzy miesiące później Niemcy zostaną mistrzami świata. Był numerem jeden na liście, ale... przegapił Mistrzostwa Świata w Brazylii z powodu kontuzji pleców, która trapiła go przez sześć miesięcy. Klopp powiedział: "İlkay nie będzie miał wystarczająco dużo czasu na powrót do zdrowia. To przede wszystkim bardzo trudne dla niego". Barcelona już wtedy miała go na swojej liście. Jakiś czas później zagrał w Rosji i Katarze.

Jakiś czas temu, pomiędzy golami i asystami, znalazł się w centrum uwagi... ze względu na spudłowany rzut karny. W wygranym 2:1 meczu z Leeds İlkay Gündoğan był w formie. Po zdobyciu dwóch bramek jego kolejny strzał został obroniony przez Joela Roblesa; wkrótce potem Rodrigo Moreno wyrównał, aby stworzyć napięcie w końcówce. W tamtym czasie decyzja zespołu o przekazaniu karnego pomocnikowi wywołała gniew Pepa Guardioli, którego można było zobaczyć krzyczącego: "powinieneś był to wykorzystać" do Erlinga Haalanda, zwyczajowego wykonawcę jedenastek i najlepszego strzelca Premier League.

- Wszystko pięknie, ale przy stanie 2:0... Erling może strzelić i nie trafić, ale przy 2:0 musi to zrobić specjalista. Stawka jest zbyt wysoka, by nie myśleć o takich rzeczach - uzasadnił. Sam Gündoğan przedstawił swoją wersję: "Widziałem, że Erling szukał mnie, mówiąc mi, że chce, żebym strzelił, i zapytałem go kilka razy, czy jesteś pewien? Był bardzo pewny tego, że odda mi piłkę - powiedział Niemiec.

A potem, tak jak w życiu, tak i w karierze, podzielił się refleksją: "Rozczarowanie, że nie udało się zamienić tego karnego na bramkę jest większe niż radość ze strzelenia dwóch goli i wygrania meczu, co jest trochę smutne, szczerze mówiąc, ale jest jak jest".

İlkay został wybrany kapitanem przez kolegów z drużyny po odejściu Fernandinho. - Nie mówi zbyt wiele. Ale kiedy to robi, wszyscy słuchają: to jest siła lidera - twierdzi Pep, który definiuje go przez jego charyzmę, a także wszechstronność. - Potrafi robić wszystko i wszystko robi dobrze.

Świat składający się z 7 słów. Świat İlkaya Gündoğana.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze