Czwartkowy wierczór na Old Trafford był dla Ronalda Araujo słodko-gorzki. Urugwajczyk rozegrał swój 100. mecz w barwach FC Barcelony, lecz z pewnością wolałby uczcić ten występ zwycięstwem i awansem do kolejnej rundy Ligi Europy. Tak się jednak nie stało, co zmienia faktu, że są to zdecydowanie najlepsze tygodnie w karierze Araujo, przypieczętowane w dodatku pierwszym tak znaczącym "kamieniem milowym" w klubie ze stolicy Katalonii.
Ronald Araujo zadebiutował w barwach Barcelony 6 października 2019 roku w meczu ligowym przeciwko Sevilli. Urugwajczyk z numerem 33 wszedł na boisko w 73. minucie meczu za Jeana-Claire Todibo... a w 87. minucie zobaczył czerwoną kartkę za faul na ostatnim zawodniku! Co ciekawe kilkanaście sekund później za dyskuje "czerwień" ujrzał też Ousmane Dembélé. 3,5 roku później dla jednego jak i drugiego to jedyne czerwone kartki w barwach Barcelony. Blaugrana pokonała wtedy Sevillę 4:0 po golach Suáreza, Arturo Vidala, Messiego i Dembélé.
99 meczów później Ronald Araujo jest jedną z kluczowych postaci całego zespołu oraz szefem linii defensywnej. Urugwajczyk zasłużył sobie na nową, ważną do 2026 roku umowę, a w ostatnich tygodniach uznawany jest za jednego z obrońców w najlepszej formie na świecie.
W 100 meczach dla pierwszego zespołu Dumy Katalonii Araujo zdobył w sumie 7 goli i zanotował 2 asysty. Jego bilans meczów to 65 zwycięstw, 19 remisów i 16 porażek. Co ciekawe, Ronald, który kojarzony jest ze swojej dosyć agresywnej i zdecydowanej, ale za to skutecznej gry w obronie, zobaczył w tych 100 meczach tylko 16 żółtych kartek.
Występów Urugwajczyka w barwach Barçy byłoby na tym etapie dużo więcej, gdyby nie kontuzje, które niestety często przydarzają się obrońcy i eliminują go z gry na dłuższy czas. Za każdym razem jednak, gdy wraca na boisko, prezentuje bardzo dobry, jeśli nie świetny poziom i widać, że z nim w składzie drużyna jest pewniejsza w obronie. Jego siła, wzrost, szybkość, przywództwo, zaangażowanie, poświęcenie i coraz lepsze rozegranie piłki czynią z niego obrońcę idealnego już teraz, ale wciąż z wielkim potencjałem na przyszłość.
"W Urugwaju mówi się: „Nie, on nie jest stworzony w La Masii”. Ale ja uważam się za jej część. Nie byłem tam tak długo, jak inni, ale Barcelona B zmieniła mnie. Nauczyłem się filozofii. Jadałem tam śniadania i obiady, spędzałem tam z nimi czas i to bardzo mi pomogło. Może gracze tacy jak ja i Pedri, którzy nie przeszli przez cały system, też mogą zaoferować coś innego. (...) Nigdy nie miałem tej myśli, która mówiła: „To Barcelona, to zbyt trudne”. Powiedziałem sobie: „Będę grał”. Niektórzy chłopcy mieli minuty w pierwszej drużynie i pomyślałem: „Chcę tego. Chcę grać w presezonie”. Na początku ludzie mówili: „Araujo, coś tam…”. Ale ja powiedziałem: „Będę grał w drużynie B, udowodnię swoją wartość, dostanę szansę w pierwszej drużynie”. Na szczęście tak właśnie się stało." - mówił w ostatnich dniach Ronald Araujo...
Ronald Araujo:
Osiągnięcie progu 100 meczów w tej koszulce jest dla mnie powodem do dumy. Dziękuję Bogu, mojej rodzinie i wszystkim, którzy zawsze mnie wspierają. Chciałbym uczcić ten setn mecz zwycięstwem, ale tak się nie stało. Pozostały jeszcze tytuły do zdobycia i musimy nadal pracować z pokorą, aby dawać radość naszym kibicom. Po wiele więcej, FC Barcelona!
Komentarze (4)