Oriol Romeu: Przez ostatnie 10 lat Busquets był najlepszym "pozycyjnym" pomocnikiem, jaki istniał

Mateusz Doniec

28 stycznia 2023, 12:00

L'Esportiu

1 komentarz

Fot. Getty Images

Wychowanek FC Barcelony, a obecnie podstawowy zawodnik Girony, z która o 16:15 zmierzy się z Blaugraną na Montilivi, udzielił wywiadu dla dziennika L'Esportiu, w którym wspomniał czas spędzony w stolicy Katalonii, wyróżnił najważniejszych dla niego trenerów, docenił Sergio Busquetsa i skomentował obecną dyspozycję jego zespołu.

Oriol Romeu rozpoczął swoją przygodę z piłką w zespołach młodzieżowych lokalnego CF Ulldecona, z którego przeniósł się do Espanyolu. W 2004 roku, w wieku 13 lat trafił do La Masii, w której spędził 7 lat, przechodząc przez wszystkie kategorie wiekowe aż do drużyny rezerw.

14 sierpnia 2010 roku Romeu zadebiutował nawet w pierwszym zespole w pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii przeciwko Sevilli, przegranym 1:3 po dwóch golach Frederica Kanoute, jednej Luisa Fabiano i jeden Zlatana Ibrahimovicia. 19-letni wówczas Romeu wyszedł w podstawowym składzie i rozegrał pełne spotkanie u boku m.in. Alvesa, Gabriela Milito, Abidala, Keity, Jonathana Dos Santosa, Maxwella, Bojana i wspomnianego Ibrahimovicia, a z ławki podnieśli się Leo Messi oraz Adriano. W rewanżu Barça dokonała remontady 4:0, sięgając po tytuł, lecz Romeu nie został nawet powołany.

Drugi, a zarazem ostatni mecz w pierwszej drużynie Barçy Oriol Romeu rozegrał dopiero 15 maja 2011 roku. Katalończyk wszedł na ostatnie 9 minut rywalizacji z Deportivo La Coruña, która zakończyła się bezbramkowym remisem. Trzy miesiące później pomocnik odszedł z Barcelony i trafił za 4,6 miliona euro do Chelsea, dla której rozegrał 33 mecze i strzelił jednego gola przez dwa pierwsze sezony. Przez następne dwa lata był wypożyczany kolejno do Valencii (18 spotkań) i VfB Stuttgart (28), a latem 2015 roku przeszedł definitywnie do Southampton za 7 milionów euro. W zespole Świętych Romeu spędził już 7 sezonów, w trakcie których rozegrał aż 256 spotkań okraszonych 8 golami i 6 asystami. 1 września 2022 roku, w ostatni dzień okienka transferowego, wrócił do Hiszpanii, podpisując trzyletni kontrakt z Gironą, której jest podstawowym zawodnikiem.

"Zwykła sesja treningowa w Barcelonie to była klasa mistrzowska, nagroda dla każdego młodzieńca"

L'Esportiu: Mimo bolesnej porażki z Villarrealem drużyna jest w dobrej sytuacji. Jak to widzisz od środka?

Oriol Romeu: Od mojego przybycia doświadczyliśmy wzlotów i upadków, ale na szczęście wzloty trwały nieco dłużej niż upadki i potrafiliśmy pozytywnie reagować na mecze czy momenty, w których sprawy nie szły po naszej myśli. Teraz zespół wygrywa, zdobywa bramki i punkty dużo łatwiej niż na początku sezonu i jest to zasługa dobrej pracy. To nawyk, którego nie można stracić, a w całym sezonie ważne jest, aby zawsze rywalizować i zgarniać trzy punkty, kiedy tylko można.

Zawsze mówiłeś, że bardzo chciałeś trafić do Girony. Jesteś zadowolony z podjętej decyzji?

Tak, kiedy gdzieś jedziesz, osobiście masz pewne oczekiwania i myślę, że rzeczywistość przekroczyła to, o co myślałem, że mogę dać i odczucia, które mogę mieć. W Anglii zawsze możesz dać od siebie element fizyczności, ale tutaj technicznie futbol jest trochę wyżej i od kiedy opuściłem Barçę w wieku 19 lat, nie byłem do tego  przyzwyczajony. Bardzo podoba mi się gra w zespole, który utrzymuje się przy piłce i dominuje w wielu meczach. Być może jest to element mojej gry, który nie był widoczny w Anglii i którym teraz się cieszę i odkrywam na nowo.

W sobotę na Montilivi przyjeżdża Barça. Czy będzie to dla ciebie szczególny mecz ze względu na czas, który tam spędziłeś?

Nie wiem, czy to z powodu przeszłości, ale gra przeciwko Barçy to zawsze dodatkowa motywacja. Jest to mecz, do którego podchodzisz z dużą radością, mając świadomość, jak trudny będzie. Jednocześnie masz śmiałość i odwagę, aby spróbować zrobić niespodziankę, co szczerze wierzę, że jest możliwe.

Jak wspominasz swoje lata w Barcelonie? Żałujesz, że nie udało ci się przebić do pierwszej drużyny?

Nie, bo myślę, że byłem bardzo młody i wszystko, czego doświadczałem na co dzień, było nagrodą, z której bardzo się cieszyłem. Zwykła sesja treningowa w Barcelonie to była klasa mistrzowska, nagroda dla każdego młodzieńca. Nigdy nie widziałem tak potężnego zespołu jak ten, który tam wtedy był, więc to był luksus móc dzielić z nimi dni i minuty. Wspomnienia są wspaniałe.

Sergio Busquets jest jednym z zawodników, którzy wtedy tam byli i są nadal. Czy był i jest nadal twoim punktem odniesienia na pozycji, na której grasz?

Przez ostatnie 10 lat był najlepszym "pozycyjnym" środkowym pomocnikiem jaki istniał i nikt inny się do niego nawet nie zbliżył. Oglądanie go i obserwowanie w każdym meczu, dla tych z nas, którzy grają na tej pozycji, jest sposobem na naukę nawet teraz. Kiedy spotykasz się z takim zawodnikami twarzą w twarz, odkrywasz nowe rzeczy, których nie możesz zobaczyć w telewizji, a to daje dodatkowy element, który jako zawodnik chcesz posiadać.

Czy widzisz podobieństwa w obecnym projekcie Xaviego z projektem Guardioli, którego sam doświadczyłeś?

Oczywiście są podobieństwa, ponieważ wiele rzeczy, które Xavi będzie chciał wdrożyć, są częścią filozofii, którą chciał wdrożyć Guardiola. Zobaczymy, w jakim stopniu uda się to osiągnąć. To prawda, że bywały momenty, w których zespół nie występował na oczekiwanym poziomie, ale potem zdarzały się mecze, w których drużyna była znakomita. Pewnie to, czego im brakuje, to ta konsekwencja, ale jeśli do końca sezonu będzie tak jak jest, to na pewno będzie to jedna z najlepszych kampanii ligowych w ostatnich latach.

Miałeś wielu świetnych trenrów: Luis Enrique, Guardiola, Di Matteo, Koeman, Benítez... czego się nauczyłeś od każdego z nich?

To luksus i jestem zły, że nie zabierałem ze sobą dyktafonu, żeby nagrać wszystkie rozmowy, które miały miejsce. Pamiętam nawet, że byłem obecny przy rozmowach z Guardiolą, Koemanem, Rafą Benítezem i Lopeteguim.... To trenerzy, od których wiele się nauczyłem. Zawsze mówiłem, że tym, który miał największy wpływ na mnie jako zawodnika, był Luis Enrique w Barcelonie B ze względu na to, że sprawił, że zrozumiałem jego futbol. Gdybym miał wybrać inne konkretne rzeczy, powiedziałbym może też o tym, jak Rafa Benítez pracował z drużyną taktycznie, ponieważ nie widziałem czegoś takiego. Perfekcja w każdym ruchu, w sposobie pressingu... Również sposób wyprowadzania piłki Guardioli, bo zawsze znajdował rozwiązanie. Podobnie jak Mourinho potrafili dostrzec wszystko, co działo się na boisku i zmianami całkowicie odwracali mecz. Z boiska jest bardzo ciężko to oceniać, ale oni mają tę łatwość. Z Di Matteo, podkreśliłbym to, jak był w stanie rywalizować w niskim bloku i zachować czyste konto. Od Koemana - zarządzanie grupą, jak Míchel, bo ma wszystkich zawodników w gotowości, a to jest coś, co w dzisiejszych czasach ma duże zasługi, bo każdy chce grać, a jest nas tak wielu i trzeba umieć tym zarządzać. Z każdego można coś wyciągnąć. Dla mnie to była wielka przyjemność.

Twoje nazwisko było czasem wymieniane w takim kontekście, ale czy kiedykolwiek miałeś realną szansę na powrót do Barçy z Southampton?

Nie. Raz słyszałem plotkę, że jest taka możliwość, ale czasami Barça ma listę dziesięciu zawodników. Powiedzieli mi, że analizują to i patrzą na to, ale nie było takiej opcji na stole. Była możliwość ze strony ważnego klubu w Anglii, ale Southampton zażądał kwoty, której ten klub nie chciał zapłacić i do tego nie doszło.

Fot. Getty Images; Oriol Romeu w pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii z Sevillą (14.08.2010; Sánchez Pizjuán)

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze