Bramkarz Ceuty Tomás Mejías, z którą Barcelona zmierzy się dziś w 1/8 finału Pucharu Króla grał wcześniej w wielu klubach łącznie z Realem Madryt. 33-latek przybył do trzecioligowej drużyny jako styczniowe wzmocnienie. Swój debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył w sezonie 2010/11 pod wodzą José Mourinho w barwach Królewskich.
AS: Właśnie przybyłeś do miasta i klubu. Jak przebiega adaptacja?
Mejías: Dobrze, oczywiście powoli. Jestem w trakcie zadomawiania się w tym miejscu, ale bardzo się cieszę z nowego etapu, z kolegów z drużyny. Bardzo się cieszyłem, że znów będę w zespole. Prawdą jest też, że dzięki temu, że Ceuta rozmawiała ze mną przez jakiś czas, mogłem zdobyć informacje i się przygotować.
Dopiero co dołączyłeś do zespołu, a już zadebiutowałeś i to w dodatku przeciwko Realowi Madryt Castilla…
Tak. Jestem szczęśliwy, że przyjechałem i jestem bardzo skoncentrowany, wraz z kolegami z drużyny i sztabem trenerskim. Myślę, że możemy osiągnąć trwałość. Naprawdę tak myślę. I tu właśnie jesteśmy. Zremisowaliśmy w ostatni weekend i teraz musimy się skupić na wygranej w najbliższą niedzielę.
Jednak przed tym meczem czeka was starcie z Barceloną…
Tak. To oczywiście spotkanie, na które bardzo czekamy. W tygodniu odłożymy na bok regularne rozgrywki, by zmierzyć się w Pucharze Króla, który też jest bardzo fajnym turniejem. Podchodzimy do tego z dużą odpowiedzialności, ale uważam też, że jest to mecz, którym należy się cieszyć. Przechodziliśmy kolejny rundy, a teraz odwiedza nas Barcelona. To ważny mecz. To na pewno.
Masz za sobą długą karierę…
Tak. Moja przeszłość w Realu Madryt jest w tym zauważalna. Barcelona jest bez wątpienia, dla tych z nas, którzy byli w Realu, rywalem do pokonania. Byłem w kilku meczach powołany, ale nigdy nie wyszedłem na boisko. Zobaczymy czy uda mi się teraz w Pucharze Króla. To mecz, który zawsze lubię przeżywać.
Wierzysz w wygraną?
Mamy świadomość, że gramy z wyżej notowanym przeciwnikiem, który jest również jedną z najlepszych drużyn na świecie. Aby wygrać, musimy być bardzo skoncentrowani przez pełne 90 minut i nie popełniać żadnych błędów. Żadnego, bo zrobienie tego mogłoby nam pokrzyżować plany. Musimy dać z siebie wszystko, wszyscy zawodnicy. Wiemy, że nie będziemy mieli żadnego marginesu na błędy.
Barcelona jest w stanie euforii po zdobyciu Superpucharu…
Tak, ale równie groźni byliby, gdyby go nie wygrali, bo mają świetnych zawodników. Ich skład jest ogromnie utalentowany. Gdybym miał analizować ich jakość jako zespołu, nigdy byśmy nie skończyli, bylibyśmy tu cały dzień, ale ta Barcelona pod wodzą Xaviego wyróżnia się dynamiką, jaką nadaje piłce, grą w pionie, dobrą obroną… Na wszystkich pozycjach mają zawodników światowej klasy, którzy również będą chcieli zdobyć puchar. To jest Barcelona, drużyna, która chce być mistrzem.
Z przodu będzie Robert Lewandowski…
Tak, to świetny zawodnik. Jeden z najlepszych na świecie, ale jest też Ansu Fati, Dembélé. We wszystkich formacjach mają fachowców. Również na bramce. Dla mnie Ter Stegen jest jednym z najlepszych bramkarzy na świecie, w grze nogami, bez wątpienia. W pozostałych aspektach również wyróżnia się jako jeden z najbardziej utalentowanych.
Dzieliłeś szatnię z Ikerem Casillasem, który zwerbował cię do swojej drużyny w Kings League…
Tak, zadzwonił do mnie, a ja się zgodziłem. Byłem wtedy bez zespołu, ale gdy tylko podpisałem kontrakt z Ceutą, powiedziałem mu, że nie jadę. Jestem skupiony i zaangażowany w osiągnięcie trwałości. Znam Ikera z czasów, gdy byłem w Realu Madryt. Byliśmy kolegami z drużyny. Trenowałem z nim.
Co sądzisz o Kings League?
Jest to nowy format siedmioosobowej piłki nożnej, który przyciąga wielu młodych ludzi. Są tam nowi zawodnicy wymieszani z gwiazdami. W tej chwili nie można tego porównać do profesjonalnej piłki nożnej, ale myślę, że w przyszłości będzie popularne, bo bardzo się rozwinie. To jest i będzie inny rodzaj futbolu, ale będzie miał swoją publiczność. Myślę, że osiągnie sukces.
Czy myśleliście w szatni jak będziecie świętować przejście do kolejne rundy?
Nie. Nie składaliśmy żadnych obietnic ani nic. Stawiamy temu czoła z odpowiedzialnością, ale także z zamiarem dobrej zabawy. Nie rozmawialiśmy o żadnej z tych rzeczy. W tej chwili nie mamy nic w planach. Czy nam się uda? Zobaczymy.
Komentarze (6)