Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Betisem w półfinale Superpucharu Hiszpanii okiem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: awans do finału po perfekcyjnej serii jedenastek
Barcelona nie zachwycała przed przerwą na mundial i wciąż nie prezentuje wysokiej formy po wznowieniu rozgrywek. Dzisiaj liczył się jednak przede wszystkim awans do finału i to się udało osiągnąć. Niezłe spotkanie rozegrał Dembélé i to na lewym skrzydle, na którym zwykle czuje się gorzej. Kilka świetnych dośrodkowań miał Raphinha, a po jednym z nich nawet padł gol, który później sędzia anulował. Cieszą także trafienia Lewandowskiego oraz Ansu Fatiego. Choć znów do gry można było mieć całe mnóstwo zastrzeżeń, to seria jedenastek w wykonaniu podopiecznych Xaviego była na miarę awansu do finału. Teraz czas na Real.
Najgorsze: zmiany i brak kontroli do samego końca
Dobra postawa Ter Stegena, Koundé i Ronalda Araujo oraz bramka Roberta Lewandowskiego sprawiły, że po pierwszej połowie Barcelona wydawała się mieć mecz pod kontrolą. Zmiany Xaviego sprawiły jednak, że usposobienie zespołu zmieniło się na bardziej defensywne, za co szybko przyszło zapłacić. Co gorsza, nie widzieliśmy po drużynie, by miała pomysł na rozegranie kocówki spotkania i zamknięcie rywalizacji w ciągu 90 minut. Efektowny gol Ansu Fatiego na początku dogrywki także nie wprowadził spokoju i Betis szybko wyrównał. Całe dodatkowe 30 minut było już raczej festiwalem błędów i niedokładności, w którym wielu okazji bramkowych nie oglądaliśmy. Był to kolejny mecz, w którym Barcelona musiała liczyć przede wszystkim na bramkarza i obrońców. W finale za taką postawę można zapłacić wysoką cenę.
Komentarze (37)