Hiszpański dziennikarz Juanma Romero donosi w swoim podcaście „Team Barca”, że FC Barcelona jest bardzo niezadowolona z całego procesu powrotu do zdrowia Ansu Fatiego. Klub skarży się na to, że nie miał zbyt dużej kontroli nad procesem rekonwalescencji. Twierdzi też, że Ansu miał złych doradców, a jednym z nich miał być pewien „guru”, który nie ma żadnego powiązania z klubem.
Pewne osoby z Barçy miały poinformować dziennikarza, że muskulatura Ansu nadal nie jest przygotowana do regularnej gry. Wspomniani doradcy mieli powiedzieć Fatiemu, że nie może wykonywać pewnych rzeczy na boisku i to samo przekazano klubowi. Widać w ostatnich meczach, że 20-latek nie decyduje się na zagrania, z którymi nie miał kłopotu przed urazami. Juanma Romero mówi też o problemie mentalnym Ansu. „Dziesiątka” Barçy ma czuć strach przed grą na 100%, aby nie doznać nawrotu kontuzji. Ansu obawia się przede wszystkim ciągłego wysiłku na pełnych obrotach.
Potwierdzają to wszystko statystyki. O czym konkretnie mowa? O akcjach, w których zawodnik najbardziej narażony jest na kontuzje, czyli tych w kontakcie z rywalem, ale też o takich zagraniach, w których kluczowe są decyzyjność, timing czy po prostu jakość, która też zależy od stanu mentalnego zawodnika.
Ansu na przestrzeni sezonów
Porównując do siebie wszystkie sezony, które Ansu Fati spędził w pierwszej drużynie, widać gołym okiem regres w pewnych apsektach gry. Najwazniejszy jest w tych zestawieniach kontrast między sezonami 2019/20 i 2020/21 a bieżącym 2022/23. W kampanii 2021/22 Ansu trzykrotnie wracał do gry po kontuzji i choć zdobył kilka ważnych goli, to statystyki z tego sezonu nie dają dobrego rzutu na problem. Sezony 19/20 i 20/21 to przede wszystkim błyskawiczny rozwój i awans z "juniora" na ważnego zawodnika pierwszego zespołu. Z kolei sezon 22/23 to pierwsza dawka regularnej gry Ansu po kontuzji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że 20-latek wziął udział w każdym meczu FC Barcelony w bieżącej kampanii.
*Statystyki tylko z rozgrywek Primera División (Squawka)

Średnia minut rozgrywanych w meczu to naturalna konsekwencja urazów Ansu i wdrażania go do gry po długim procesie rekonwalescencji. W bieżącym sezonie Fati notuje średnio 36 minut na mecz, co jest niewiele lepszym wynikiem od tego z obłożonego kontuzjami sezonu 2021/22. Ansu rozgrywa zatem obecnie mniej minut niż w wieku 16-17 lat i choć obecnie ma sporą konkurencję w ataku, to przecież w kampanii 2019/20 musiał rywalizować o skład z Messim, Suárezem i Griezmannem. Statystyka rozegranych minut to jednak dopiero tło całej sytuacji.

Jedną z podstawowych statystyk w piłce nożnej są kontakty z piłką i, jak widać, Ansu notuje ich w bieżącym sezonie najmniej w karierze, choć różnice sa minimalne. Fati to taki typ napastnika, który bardziej lubi pokazywać się do gry, niż wybiegać na wolną przestrzeń. Liczby mówią jednak, że w 20-latek udziela się w grze nieco mniej poprzednich sezonach, co może być wynikiem niepewności zawodnika, ale też być może mniejszego zaufania ze strony kolegów, którzy dużo częściej wolą podać na prawe skrzydło do Ousmane'a Dembélé.

Bardzo wyraźny regres widać z kolei w czymś, co przez ostatnie sezony było znakiem rozpoznawczym Ansu, czyli skuteczność. Często mówiło się, że Fati potrzebuje pół sytuacji, aby co najmniej trafić w bramkę. W tym sezonie jednak celność strzałów Ansu plasuje się na poziomie 38%, czyli aż o niespełna 30 punktów procentowych niżej niż poprzednim sezonie.

Bardzo ściśle powiązana z tym jest statstyka strzałów potrzebnych Ansu do zdobycia bramki. Fati znany był z tego, że potrafi strzelić gola zaledwie kilka minut po wejściu z ławki (vs Real Betis 21/22, vs Getafe 21/22, vs Real Madryt w SPH 21/22) i nie potrzebuje wielu okazji, aby móc cieszyć się z trafienia. W tym sezonie stało się to wręcz bolączką Hiszpana. W kampanii 2022/23 Ansu potrzebuje aż 8,7 strzałów w Primera División, aby ostatecznie strzeliić gola (26 strzałów i 3 gole), podczas gdy w sezonie 2019/20 zdoybył w LaLidze 7 bramek i potrzebował do tego jedenego strzału mniej niż w bieżącym. Z kolei w kampaniach 2020/21 i 2021/22 do strzelenia 4 goli wystarczyło mu po 13 strzałów.

To, co może jednak najbardziej martwić, to brak odwagi Ansu, który dużo rzadziej wchodzi w pojedynki z rywalem, prawdopodobnie w obawie o uraz, a jeśli już to robi, to notuje niski procent wygranych pojedynków, bo na poziomie 43%. Niższy procent miał tylko w sezonie 2019/20 (42%), co można było tłumaczyć jeszcze bardzo młodym wiekiem. W sezonach 2020/21 i 2021/22 Ansu wygrał 48% pojedynków.
Barcelona traci cierpliwość?
Kilka dni temu Marcal Lorente, czyli dziennikarz znany z bycia "kukiełką" Josepa Marii Bartomeu, poinformował, że FC Barcelona jest gotowa sprzedać Ansu Fatiego, jeśli do klubu wpłynie oferta w wysokości co najmniej 70 milionów euro. Prezydent Joan Laporta zdementował te informacje, mówiąc w wywiadzie dla Cadena SER, że żaden zawodnik nie jest wystawiony na sprzedaż, lecz znając prezydenta, mogło to być równie dobrze wytłumaczenie, które uspokoi niezadowolonych z takiej możliwości kibiców.
W ankiecie pod artykułem o potencjalnej sprzedaży Ansu użytkownicy FCBarca.com uznali, że jeśli któryś z napastników (oprócz Lewandowskiego i Memphisa) musiałby odejść, to raczej nie powinien być to Ansu (tylko 17,43% wyraziło zgodę na sprzedaż). Tym, który według użytkowników FCBarca.com powinien zostać sprzedany, jeśli byłaby taka potrzeba, został uznany Ferran Torres (36,08%). Na 2. miejscu uplasował się Raphinha (26,33%0, a za nim Dembélé (20,16%).
Czy wróci "stary" dobry Ansu?
Trudno przewidywać przyszłość, tym bardziej jeśli chodzi o zaledwie 20-letniego zawodnika po kilku poważnych kontuzjach. Futbol znał jednak mnóstwo przypadków, kiedy zawodnik, który w młodości odnosił wiele urazów, potem nie miał już z tym większych problemów. Najbliższy przykład? Ousmane Dembélé, który za kadencji Xaviego jeszcze nie odczuwał dolegliwości, które uniemożliwiłyby mu grę. Inny przykład? Sam Leo Messi w podobnym wieku co Ansu.
Krótko mówiąc, nie wszystko stracone, ale aby Fati znów mógł prezentować formę z początku sezonu 2020/21 musi nie tylko przezwyciężyć obawy, ale również otoczyć się być może innymi specjalistami. Nie da się odnieść sukcesu, nie mogąc "wykonywać pewnych rzeczy na boisku". Obawy Barcelony i kibiców są słuszne, bo Ansu pokazał już, że jego sufit jest bardzo wysoko, a ta kariera jest obecnie w pewnym stopniu zagrożona. Jeśli Ansu marzy o powrocie do formy, to on sam musi wykonać krok naprzód.
Komentarze (70)