Obrońca Athleticu Yeray Álvarez w wywiadzie dla Mundo Deportivo wypowiedział się na temat dzisiejszej rywalizacji z Barceloną. Defensor podkreślił trudności związane z powstrzymywaniem Roberta Lewandowskiego i innych napastników Blaugrany. Był również pytany o wskazówki od Ernesto Valverde oraz możliwe przybycie jego partnera z obrony Iñigo Martíneza do Dumy Katalonii.
Mundo Deportivo: Jesteś już siódmy sezon w Athleticu, a w niedawnym wywiadzie powiedziałeś, że dla ciebie wyjście na boisko jest synonimem dobrej zabawy, niezależnie od rywala i okoliczności.
Yeray: Radość i chęć gry w każdym meczu utrzymują się niezależnie od tego, czy gra się z Barceloną, czy każdą inną drużyną. W końcu możliwość rozegrania spotkania Primera División, nawet jeśli robi się to od siedmiu lat, to coś dużego, choć nie powiem, że uczucia są takie same jak pierwszego dnia. Cieszenie się, przede wszystkim na boisku, jest fundamentalne dla piłkarza, a często się to nie udaje.
Teraz na przykład czas na Barcelonę. W ostatnich trzech meczach odnotowaliście dwa remisy i porażkę. Barca, choć wygrała z Villarrealem, była zraniona po El Clásico i remisie z Interem. To dobry moment na pokonanie Barcelony?
Takie momenty w futbolu są trochę mylące. Wyniki stanowią naukę tego, co robić, a czego nie robić. Udało nam się zobaczyć Athletic, jakiego chcemy, który atakuje wysoko pressingiem, chce wygrywać jak najwięcej pojedynków z przodu i utrzymywać rywala na jego połowie. Po to trenujemy, żeby Athletic był atrakcyjny do oglądania.
Co wzbudza największy strach ze strony Barcelony?
Ma piłkarzy na najwyższym poziomie, takiego napastnika jak Lewandowski, na skrzydłach grają Raphinha, Dembélé czy Ansu, którzy potrafią wygrać pojedynek jeden na jeden, są bardzo szybcy i trudno się przed nimi bronić. Ostatecznie jednak, będąc zjednoczonym i mocnym zespołem, możemy przeciwdziałać tego typu rzeczom. A potem nakarmić naszych napastników, aby mogli strzelić gola.
Jak można zatrzymać Lewandowskiego?
Robiąc to, co robiliśmy. To prawda, że jest urodzonym strzelcem, zawodnikiem robiącym różnicę. W ostatnich meczach widać było, że z niczego potrafi strzelić gola lub mieć okazję. Potrafi świetnie urwać się spod krycia, ale będzie miał przed sobą twardą obronę i drużynę, która też lubi walkę, rywalizację jeden na jednego. Nie będzie łatwo, ale to żadna tajemnica. Koncentracja i intensywność będą stanowiły część tego wszystkiego i wyjdziemy na boisko z chęcią odniesienia zwycięstwa.
Twój obecny trener Ernesto Valverde prowadził Barcelonę. Dał wam jakieś dodatkowe wskazówki, aby móc wygrać?
Przygotowywaliśmy to, co przygotowujemy na wszystkie mecze. Wyjaśnił drobne szczegóły, które sprawiły, że straciliśmy gola i nie wykorzystaliśmy z przodu szans, jakie mieliśmy. Nie ma jednak żadnej tajemnicy, co zrobić, żeby pokonać Barcelonę. Sekretem jest ambicja i stan zespołu. Wyjście z maksymalnym szacunkiem, ale próbą odniesienia zwycięstwa.
Na środku obrony rywalizujesz z Iñigo Martínezem. Niemal codziennie jego nazwisko było łączone z Barceloną. Przejdzie do tego klubu?
Przez całe lato było wiele plotek i wiadomości, ale Iñigo należy do Athleticu i jeśli przyjdzie mu grać, zagra z nami. Poza tym to wszystko, co się pojawiło, jest dla niego trochę przytłaczające, ale widzę, że jest skoncentrowany na Athleticu i daje z siebie 100% w każdym spotkaniu, nie uważam, żeby był roztargniony. Dopóki tu jest, wciąż należy do Athleticu, a dla nas to przyjemność mieć go jako kolegę.
Nową sensacją Athleticu jest Nico Wiliams. Ma zaledwie 20 lat i świetnie sobie radzi. Jak postrzegacie go w szatni?
Już jak był młodszy, gdy przychodził trenować, widać było, że ma drybling i wygrywa pojedynki, nie bał się mierzyć z piłkarzami, którzy od lat byli w pierwszym zespole. Ma tę odwagę i już wtedy było to widać. Miał bardzo szybkie wejście, trudno jest go zatrzymać i cieszę się z jego powodu. Będą krążyć wokół niego plotki, ale w tej chwili cieszymy się nim i wykorzystujemy okazje, jakie generuje. To przyjemność mieć go w zespole. Musi twardo stąpać po ziemi i dalej grać na tym poziomie.
Komentarze (6)