Wiele miesięcy praktycznie bez poczucia, że jest się piłkarzem. Z boiska treningowego na ławkę, z ławki na szpitalne łóżko… I tak w kółko, przez bardzo długi czas. Samuel Umtiti przez dwa lata niemal nie doświadczał dreszczu rywalizacji. Mógł jedynie obserwować to, w czym w swoich pierwszych sezonach w Barçy brał czynny udział.
Dla wielu zaskoczeniem było to, że Umtiti zgodził się tego lata przenieść do Lecce, czyli zespołu, który niedawno awansował do Serie A i posiada infrastrukturę jakością nie przypominającą tej znanej z Barcelony. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z jego prezentacji oraz fotografii biur klubu zarządzanego przez Saverio Sticchiego Damianiego. W każdym razie Sam podjął ten krok wyłącznie w celu poczucia się znów jak profesjonalny zawodnik, by znów cieszyć się futbolem.
We Włoszech został przyjęty niemal jak bohater. Jakby był Juliuszem Cezarem wjeżdżającym do Rzymu po zdobyciu zbuntowanej Galii.
Skomplikowany początek
Początkowy etap nie były jednak bułką z masłem. Umtiti został po raz pierwszy powołany przez Marco Baroniego na mecz Lecce-Empoli rozegrany 28 sierpnia. Francuz nie pojawił się na boisku nawet na minutę. Co więcej, nie zrobił tego również przez kolejne pięć meczów. Wydawało się to niezbyt logiczne, żeby trener, który chciał jego transferu i zapewniał o kluczowej roli Samuela, nie dawał mu grać. Okazało się jednak, że Umtiti i Baroni ustalili, że dopóki obrońca nie dojdzie do swojej optymalnej dyspozycji fizycznej - nie zostanie powołany.
W końcu jednak nadszedł moment debiutu w nowych barwach. Francuz 9 października pojawił się w pierwszym składzie Lecce na mecz z Romą na Stadio Olimpico. Mimo porażki 1:2 środkowy obrońca rozegrał świetne 90 minut, a spotkanie zakończył… z opaską kapitana na ramieniu.
W szeregach Lecce nikt ani na chwlę nie zwątpił w Umtitiego. Piłkarz jest największą gwiazdą zespołu i ma pełnić kluczową rolę w walce o pozostanie w Serie A. Sam fakt posiadania w swoich szeregach mistrza świata jest dla US Lecce kamieniem milowym. Miasto jest nim zachwycone i ma nadzieję, że poprowadzi drużynę i stanie się wielkim idolem.
Adaptacja w mieście i klubowym ekosystemie
Wypożyczony z Barcelony zawodnik obecnie w pełni cieszy się nowym doświadczeniem i czuje się dobrze pod względem fizycznym. Jego liczby w dwóch pierwszych meczach (w których zagrał po 90 minut) wyglądają bardzo dobrze: średnio 5 wygranych pojedynków na mecz, 90% skuteczności podań, asysta... Wygląda na to, że Umtiti odzyskuje poczucie bycia zawodnikiem. Według Dennise Magrìego, dziennikarza Corriere dello Sport, trener Lecce wierzy, że Francuz będzie w drużynie wyznaczał standardy i dzielił się swoim doświadczeniem oraz zapewniał odpowiednią jakość na boisku.
Dla Samuela Umtitiego rozpoczęła się nowa era.
Komentarze (11)