Barça Atlétic bardzo dobrze zaczęła sezon i jest na drugim miejscu w rozgrywkach ligowych, ale są też w tym zespole rozczarowania. Jednym z nich jest Emre Demir, za którego Barcelona zapłaciła 2 miliony euro.
Kataloński klub zapewnił sobie pozyskanie utalentowanego nastolatka już rok temu, ale zgodnie z umową z jego poprzednim klubem dołączył on do rezerw dopiero ostatniego lata. Demir zadebiutował w pierwszej ekipie Kayserisporu już w wieku 15 lat, a jako 16 i 17-latek rozegrał odpowiednio 13 i 16 meczów na poziomie pierwszej ligi tureckiej i krajowego pucharu. Średnia rozgrywanych przez niego minut stopniowo jednak malała - od 667 w sezonie 2019/2020, przez 374 w rozgrywkach 2020/2021, aż po 259 w kampanii 2021/2022. Być może decyzja o przejściu do Barcelony wpłynęła na jego sytuację w Kayserisporze, ale przynajmniej stale grał w młodzieżowej reprezentacji Turcji.
Demir tego lata wreszcie mógł zacząć swoją przygodę w Barcelonie, ale nie rozpoczęła się ona dla niego dobrze. Co prawda podczas presezonu strzelił gola w swoim debiucie w meczu towarzyskim z Jonquerą, ale już w trakcie rozgrywek nowy trener rezerw Rafa Márquez niemal w ogóle nie stawia na 18-latka. W pierwszych pięciu spotkaniach nowego sezonu ofensywny pomocnik lub skrzydłowy pojawił się na boisku tylko na sześć minut w konfrontacji Amorebietą. W całej ekipie Demir jest pod tym względem drugim najgorszym zawodnikiem. Wydawało się, że Turek może dostać jakąś szansę w pojedynku z Realem Murcia pod nieobecność Iliasa Akhomacha czy Fabio Blanco, ale nie zagrał nawet minuty.
Dyrekcja sportowa uważała Demira za jedną z pereł europejskiego futbolu i stąd decyzja o jego pozyskaniu. Turek miał kontynuować swój rozwój w Barcelonie Atlétic przed otrzymaniem szansy w pierwszym zespole. Ostatni czas nie jest jednak dla niego udany, a dobre wyniki uzyskiwane przez rezerwy nie zachęcają Rafy Márqueza do zmiany swojej koncepcji.
Komentarze (6)