Dani Alves: Obecnie Barcelona ma zupełnie inną mentalność niż kiedyś

Julia Cicha

11 lipca 2022, 16:30

The Guardian

25 komentarzy

Fot. Getty Images

Dani Alves zakończył niedawno swój drugi etap w Barcelonie i przygotowuje się do tegorocznego mundialu, równocześnie szukając klubu. Obrońca udzielił wywiadu dziennikowi The Guardian, w którym znalazło się wiele odniesień do Barçy oraz inne ciekawe tematy.

- Ludzie stracili lęk przed śmiercią, szacunek też. Niestety pandemia nic nie zmieniła… Chciałbym, by zmieniła wiele, ale tak się nie stało. Pandemia się kończy, wszyscy myśleli, że rzeczy się zmienią, a wydarzyła się wojna. Ludzie wciąż walczą o władzę, a brak szacunku wzrósł. Ktokolwiek zrobił coś głupiego w życiu, w internecie robi tego jeszcze więcej, bo on daje publiczność.

- [Rasistowski komentarz Nélsona Piqueta w stronę Lewisa Hamiltona] przeszkadzał mi. Ale nie chodzi o sam fakt. Nie będę się w to zagłębiał, bo stoczenie pijanego jest łatwe. Nie chodzi tylko o komentarz Piqueta, tylko o wszystko, co się dzieje. To było ekstremum. Jeśli atakowany, obrażany i wykluczany jest największy zwycięzca w Formule 1, to wyobraźcie sobie, jak jest w społeczeństwie. Modlę się i proszę o wybaczenie dla tych ludzi. Martwię się o nich, bo oni zawsze są pozbawiani możliwości bycia kimś, otrzymania szansy. Szanse nie są dla wszystkich. Hamiltonowi powiedziałem, by dalej dążył do swojego celu, który jest bardzo duży. On może zmieniać ludzkie życia i musi dalej walczyć. Mamy misję i nikt nas nie powstrzyma.

- Nie odszedłem z Barcelony smutny. Odszedłem szczęśliwy z wcześniejszego powrotu. Marzyłem o tym drugim etapie pięć lat. Nie podobało mi się jedynie to, jak załatwiono moje odejście. Od początku mówiłem jasno, że nie byłem już 20-latkiem i chciałem robić wszystko jasno, bez ukrywania rzeczy. Ten klub ma w ostatnich latach na sumieniu wiele grzechów. Barcelony nie obchodzą ludzie, którzy napisali jej historię. Jako culé chciałbym, by działała inaczej. Nie mówię o sobie, moja sytuacja była inna. Jestem dozgonnie wdzięczny Xaviemu i prezydentowi za sprowadzenie mnie z powrotem.

- Klub jest pełen młodych ludzi ze wspaniałymi pomysłami na boisku, ale praca poza boiskiem musi się poprawić. Mentalność jest zupełnie przeciwna do tej, którą mieliśmy kilka lat temu. Wszystko, co dzieje się na boisku, jest odbiciem tego, co dzieje się poza nim. Wspieram Barcelonę, by wróciła na szczyt, ale to bardzo skomplikowane. Piłka nożna jest bardziej zrównoważona, to sport zespołowy. A to utracono w klubie.

- Lubię wyzwania i mogę dostosować się do każdej sytuacji. Teraz jestem bezrobotny, ale pojawiły się ciekawe rzeczy. Analizuję miejsca, do których mogę iść i które mają dobry poziom rywalizacji. Taki jest futbol. Trzeba spotkać się z ludźmi, którzy mają ten sam cel, chcą rywalizować, wygrywać. Lubię wygrywać. Chcę iść gdzieś, gdzie będę mógł wygrywać.

- Musimy poprawić brazylijską piłkę, walczyć z przemocą na stadionach. To wstyd, co się działo. Ludzie mają dzieci, chcą widzieć coś, co mogą podziwiać. Jeśli tak nie jest, pojawia się frustracja, trauma. Nie wykluczam teraz żadnej opcji, ale jeśli wrócę do Brazylii, to do Athletico Paranaense.

- Wiem, że wszyscy mówią o moim wieku, że jestem stary, że 20 lat temu każdy mnie chciał, a teraz nie. Kompletnie się z tym jednak nie zgadzam. Dziś mam doświadczenie, którego nie miałem 20 lat temu. Przy ważnych meczach 20-latek denerwuje się i martwi, a ja nie. Wiek ma swoje wady i zalety. Jest wiele rzeczy, które można zrobić w wieku 20 lat, a później nie. Dojrzałość przychodzi z czasem. Mam doświadczenie z przeżycia niemal wszystkiego w sporcie.

- Nikt nie gra, bo przyjaźni się z trenerem. To jego posada jest przecież narażona na ryzyko. Trener nie jest głupi, nie będzie się narażał. Potrzebuje piłkarzy, którzy odpowiadają temu, czego chce. Tite i ja pracujemy razem od wielu lat. Ufamy sobie, ta relacja wymaga dużego zaangażowania w pracę. Tite jest bardzo wybredny.

- Jak opuścić farmę i zostać największym wygranym w historii piłki nożnej? To praca. Nie mam naturalnego talentu Messiego, Neymara, Ronaldinho, Ronaldo, Romario. Wiem, że muszę ciężko pracować, by dostać to, czego chcę. Mam talent, ale też ciężko pracuję i jestem zdyscyplinowany.

- Brazylia zdecydowanie będzie faworytem podczas mundialu. Ale z szacunkiem dla rywali, bo przeżyliśmy już na mistrzostwach wiele różnych chwil. Wielokrotnie nas testowano. Wiele się nauczyliśmy. Teraz pora zbierać plony. Jesteśmy na dobrej drodze i mamy prawo do bycia faworytami.

- Ostatni taniec następuje wtedy, gdy ktoś zdecyduje się zakończyć karierę. Myślę, że będę tańczył dalej. Taniec jest zawsze mile widziany, niezależnie od miejsca i rodzaju tańca. Nie myślę tak. Ostatni taniec miał już miejsce. Lepiej napisać nowy rozdział. Nowy rozdział mojego życia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (25)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze