W niedawnym wywiadzie dla L’Esportiu Joan Laporta skrytykował piłkarzy Barcelony, nie wymieniając konkretnych nazwisk. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że miał na myśli przede wszystkim weteranów, którzy w kwestiach pozapiłkarskich nie spełniają stawianych wobec nich oczekiwań.
Prezydent jasno stwierdził, że drużynie brakuje lidera, co łatwo można połączyć z takimi graczami jak Busquets, Piqué czy Alba, którzy są kapitanami zespołu, a do tego grają w nim najdłużej. W mniejszej mierze dotyczy to też Sergiego Roberto, który przez większą część sezonu był kontuzjowany i nie ma też pewnego miejsca w składzie. To od najbardziej doświadczonych graczy oczekuje się najwięcej w trudnych chwilach.
Laporta wspomniał o możliwości zastosowania „drastycznych środków”, jeśli liga nie ugnie się w sprawie finansowego fair play. Media nie są zgodne, czy może dojść do kolejnej obniżki płac, ale wydaje się mało prawdopodobne, by zawodnicy z łatwością przystali na taką opcję. Nieprzypadkowo najwięcej zarabiają właśnie m.in. Busquets, Piqué i Alba. Prezydent podkreślił też, że problem z wysokimi zarobkami będzie istniał jeszcze przez dwa sezony, czyli tyle, ile trwają kontrakty Piqué, Alby oraz wracającego z wypożyczenia Pjanicia.
Kolejną z opcji jest jednostronne rozwiązywanie umów z piłkarzami, co jest ryzykownym działaniem, ponieważ naraża klub na pozwy i odszkodowania. Raczej nie dotyczy to kapitanów, którzy mimo wszystko nie zasługują na takie traktowanie ze strony Barcelony. Mundo Deportivo jest zdania, że każdy przypadek będzie traktowany osobno, a Barça postara się, by zawodnicy zrozumieli, w jakiej jest sytuacji.
Komentarze (10)