Czy Messi jest artystą? Czy to, co robi na boisku, można nazwać sztuką? Na te pytania postarali się odpowiedzieć autorzy dokumenty o Argentyńczyku, który został wyemitowany w TV3. Zapytali oni osoby związane z zawodnikiem o jego kunszt piłkarski oraz o to, czy jego futbol jest czymś więcej.
Marca przytacza kilka wypowiedzi oraz anegdot ze wspomnianego dokumentu. – Leo sprawia, że wszyscy jesteśmy dobrzy. Jego gole to nie gole, to golazos. Czy tego da się nauczyć? Nie – zapewnia Pep Guardiola i dodaje: - istnieją wspaniali zawodnicy, ale niektórzy będą trwać na wieki wieków amen. W dniu wygranej 6:2 z Realem nie trenowaliśmy ustawienia Messiego w środku i zdjęcia go ze skrzydła. Rozmawialiśmy o tym wcześniej, ale nawet nie ćwiczyliśmy. Ci piłkarze byli bardzo dobrymi ludźmi, ale na boisku zmieniali się w pieprzonych morderców. Leo bez wątpienia jest artystą. Z kim go porównać? Z Miquelem Barceló, Ferranem Adrià lub z Szekspirem. Oni też zostawili coś, co emocjonuje wszystkich.
Na temat genialnego Argentyńczyka wypowiedział się także Luis Enrique: - Leo jest maszyną do rywalizowania. Gdyby na początku kariery trafił na innego weterana niż Ronaldinho, byłby większym egoistą, miałby większe problemy. Trzymanie piłki tak blisko nogi na takiej szybkości jest niemożliwe. Porażki dla Messiego są bardzo trudne. Było to widać dzień po meczu. W futbolu Leo jest geniuszem, jak Bethoven albo Dali.
- Po finale Pucharu Króla w 2015 roku, kiedy trenowałem Athletic, powiedziałem Mikelowi Rico, że przy golu na 1:0 powinien był przewrócić Messiego. On odpowiedział, że było to niemożliwe. Przeciwko Realowi Leo był szczególnie zmotywowany. On jest wyjątkowy. Do kogo mogę go porównać? Od Beatlesów do Michaela Jordana – mówi Ernesto Valverde.
Nie zabrakło także opinii byłego kolegi z boiska, Xaviego: - Messi i Cristiano tego nie powiedzą, ale obaj mieli na siebie wpływ. Napędzali się nawzajem, są głodni rywalizacji. Przy Złotej Piłce 2010 Pep wyciągnął nazwisko Messiego i pomyślałem sobie, że to sprawiedliwe. Leo jest ode mnie lepszym piłkarzem, lepszym też od Andrésa i od kogokolwiek innego. Z jego goli zapamiętam 2:0 w Lidze Mistrzów na Bernabéu. Dryblował na suchej murawie, na której nie było widać butów, a on mijał graczy Realu, to było spektakularne. Leo załamuje się, kiedy przegrywa. Pamiętam, że po przestrzeleniu karnego z Chelsea płakał i mówił, że to jego wina.
Najdziwniejszą, ale i poetycką opinie wygłosił z kolei Jorge Valdano: - w przypadku Leo trzeba wrócić do momentu, w którym plemnik w idealnym momencie odnalazł komórkę jajową.
Komentarze (7)