0

Wszędzie podniecają się tą paradą z II połowy, ale moim zdaniem najładniejszą interwencją popisał się w pierwszej. Po tym jak Silva wrzucił do Domingueza a ten zgrał do Maduro. Dawno nie widziałem tak kapitalnej parady. Już myślałem, że piłka jest w siatce i dopiero po chwili do mnie doszło, że to jednak Valdes popisał się nieludzkim wręcz refleksem i nie tracimy bramki. Geniusz to mało powiedziane.

Podobnie zresztą jak Messi. Co sezon lepszy i gdy wydaje się, że robi coś, czego nie będzie w stanie już nigdy osiągnąć, on za rok bije swoje rekordy.

0

Nie pluję tylko zainteresowało mnie to co napisałeś, a przy okazji wytknąłem Ci błąd. Liczyłem na to, że podeprzesz swoją wypowiedź argumentacją, ale zdobyłeś się tylko na "ech".

Więc może wyjaśnij mi skąd ten plusik, zamiast rozpisywać się o mnie?

Aczkolwiek zdaję sobie spraw z tego, że nic ciekawego nie napiszesz.

0

To, żeś zaszalał... Ale niczego więcej się nie spodziewałem.

0

Cris2706, kto to jest Rossel?

Poza tym za co dajesz mu ten plusik? Za brak chęci dokonywania zmian (geniusz!), czy za to, że jak będzie gorzej z kasą to Sandro zamieni UNICEF na UNIMIL (Gazprom, lub innrgo McDonald'sa).

0

Akinfeev jest za drogi, żeby sprowadzać go na rezerwę.

0

Drzwi nie są zamknięte, ale też nie są otwarte. Można powiedzieć, że są uchylone, tzn. widać co jest w środku, ale nie ma opcji, żeby wejść. Co najwyżej można stojąc w przeciągu złapać katar.

0

Elmo7, to może od razu postawię, że od nowego sezonu będzie ich trenował Mourinho. Kurs niewysoki, pewnie tak z 1,05. :-)

Swoją drogą, jeśli Real szuka przyczyny porażek w Lidze Mistrzów, wydaje mi się, że powinni zastanowić się nad rzeczami najprostszymi. A mianowicie który z graczy wystąpił we wszystkich 12 spotkaniach 1/8 na przestrzeni ostatnich 6 lat? I to w pełnym wymiarze czasu.

0

Bolo, jeszcze powinieneś tylko wspomnieć w swoim stylu o wyższości Boruca nad Valdesem i wszystko będzie cacy. :-)

Jesteś jednym z moich faworytów jeśli chodzi o kwestię napisania czegoś głupiego. Ibrahimović gra fatalnie? 15 goli i 11 asyst w dotychczasowych meczach nazywasz fatalną grą? Ciekawe...

Chciałbym Ci uświadomić, że wspomniany przez Ciebie Villa jak dotąd w lidze ma gorszy o jedno oczko wynik w klasyfikacji kanadyjskiej (gole i asysty). Więc jakbyś określił jego grę? W końcu jest mniej efektywna od tej, którą nazywasz "fatalną"... Co to będzie? Żenująca? Tragiczna?

0

Pyrzo_Barca, ale pamiętaj też o tym, że dla piłkarz może robić coś gorszego niż nie robienie niczego na boisku - a mianowicie robić coś bardzo złego. Tym złym może być na przykład marnowanie doskonałych sytuacji. Nieznacznie na niekorzyść Szweda wpływa to, że partnerzy nie stworzyli mu setek, które by marnował.

I nie możemy zapominać o tym, co zostało napisane w artykule. Jakby na to nie patrzeć, to jednak on wywalczył rzut wolny, ergo zaliczył asystę przy pierwszym golu. I choćby dzięki temu jego występ można ocenić nieco wyżej niż dno.

0

Nieładnie tak się mną wysługiwać. :-)

Pyrzo_Barca, oczywiście, że da się zagrać gorzej. Przecież wystarczyłoby, żeby Ibrahimović już w pierwszej akcji meczu dostał czerwoną. :-)

0

Rankingi IFFHS to całkowita abstrakcja.

0

Przemekses, po pierwsze to co z tego, skoro on też nie jest brany pod uwagę a poza tym zawalił ostatnią bramkę w meczu z Realem.

Andkro, Real też ma świetną obronę i dlatego Kasia puszcza tak mało goli. I to większość przez swoje błędy.

0

Puyol niestety zawinił przy obu golach. Natomiast wydaje mi się, że Valdes zaliczył dobry występ. Był bardzo pewny w swoich interwencjach i zarówno to wyjście z bramki gdy musiał główkować poza polem karnym, jak i przecięcie dośrodkowania (gdyby Puyol nie wszedł z nogą, to by przeciął dwa) to zagrania na absolutnie najwyższym światowym poziomie. Jeszcze spodobała mi się sytuacja gdy interweniował znowu daleko od bramki łapiąc piłkę (w polu karnym).

Natomiast obok Valdesa i Messiego uważam, że najlepszy w naszej drużynie był Milito. Nie dość, że grał bardzo pewnie z tyłu (stąd groźne sytuacje jedynie po błędach Puyola) to jeszcze kilka razy zaimponował mi odważnym wyjściem do przodu. Próbował nawet obsługiwać podaniami w stylu Marqueza Zlatana, ale nasz snajper zamiast biegać wolał odprowadzać piłki wzrokiem i dziękować brawami kolegom z zespołu.

0

Lincoln25, nie bój się, powie to jeszcze niejeden. :-)

Dla mnie Casillas może nie jest najgorszym bramkarzem w lidze (cenię go i dlatego uważam, że znalazłby się w ósemce najlepszych), niemniej jednak od bardzo dawna gra jak dziad i spokojnie mógłby ubiegać się o tytuł najbardziej przereklamowanego piłkarza świata.

0

Mija rocznica najważniejszego wydarzenia z zeszłego sezonu, a nikt nie chce tego skomentować? Co najmniej dziwne...

Rok temu Barcelona była w kryzysie - piłkarzom udzielał się sezon, grali słabo, wyniki były niezadowalające, pojawiły się porażki i niepewność... Po pierwszym meczu wygranym przez nas 2:0 rewanż na Majorce wydawał się formalnością. Niestety zespół stracił gola a gdy z boiska wyleciał Caceres i gospodarze mieli możliwość strzelić kolejną bramkę, wyrównując tym samym stan rywalizacji w dwumeczu, nagle pojawił się bohater.

Człowiek, który jedną swoją interwencją natchnął osłabiony zespół i tchnął ducha w drużynę, która grała tak, że gdyby mecz skończył się wynikiem 4:0, nikt nie mógłby mieć wątpliwości, że był to wynik zasłużony. Pinto stanął na wysokości zadania, wygrywając psychologiczną wojnę z przeciwnikiem i broniąc rzut karny co sprawiło, że drużyna dźwignęła się z kolan, a genialna parada stanęła ością w gardle przeciwnikom, którzy będąc o krok od sukcesu zostali pozbawieni tchu, nadziei, wiary...

Wymęczony awans do kolejnej rundy CdR był sygnałem dla reszty drużyny... Od tamtej pory Barcelona grała jak z nut, wrócił stary dobry i piekielnie zabójczy dla kolejnych oponentów rytm, a wrażenie niezniszczalności poniosło zespół do 6 pucharów. Czy by był miniony sezon gdyby nie interwencja Pinto? Zapewne odpadlibyśmy z Pucharu Króla, co już implikowało niemożność osiągnięcia perfekcji w kwestii skuteczności wywalczanie kolejnych trofeów. Drużyna prawdopodobnie dalej kontynuowałaby kiepską passę i traciła punkty. Ale gdy za sprawą Pinto nowe siły, wiara we własne możliwości i zrobienie czegoś niesamowitego, wstąpiły w zespół, piłkarze zostali poniesieni niczym na anielskich skrzydłach do rzeczy wielkich. Ta nieśmiertelność i umiejętność parowania ciosów oraz szybkiej riposty udzielała się w kluczowych dla sezonu spotkań. Barcelona potrafiła odpowiadać na trafienia Realu na Santiago Bernabeu, na gola Athleticu w Pucharze Króla na Mestalla, na zmasowany atak Chelsea i wielką niesprawiedliwość sędziów w półfinale Ligi Mistrzów, a także kolejnych super- i hiperpucharach.

A to wszystko dzięki najbardziej niedocenianemu i najrzadziej wymienianemu mesjaszowi, który przeprowadził drużynę w czasie klęski przez kluczowy moment najważniejszego meczu sezonu. Meczu, w którym marzenie o zdobyciu wszystkiego co było w zasięgu ręki mogło prysnąć jak bańka mydlana... I to wszystko dzięki Pinto, który swoją boiskową postawą zaczarował kolegów.

Dlatego obok wymieniania jednym tchem najlepszych piłkarzy na swoich pozycjach na świecie takich jak Valdes, Alves, Pique, Puyol, Xavi, Toure, Iniesta, Messi i Eto'o, którzy są "twarzami" najlepszego zespołu jaki powstał w całej historii piłki nożnej, zawsze swoje szczególne miejsce będzie miał mały wielki bohater... Schowany za tymi gigantycznymi nazwiskami Jose Manuel Pinto.

0

Jeśli chodzi o porównania, to skłaniałbym się jednak ku temu, żeby bardziej przykładać wagę do ostatniego sezonu Eto'o u nas. W końcu nie ma co się oszukiwać - nie wymieniliśmy się z Interem (dopłacając prawie 50 milionów) napastnikami: Ibrahimoviciem za Samuela z debiutanckiego sezonu, ale za Eto'o w szczytowej formie. Kameruńczyk był z roku na rok coraz lepszy i szkoda, że Guardiola nie zechciał sprawdzić, czy będziemy mieli do czynienia z dalszym wzrostem formy Samuela. Pamiętajmy o tym, że przychodząc do nas Eto'o był w zasadzie trochę nieopierzonym zawodnikiem, któremu było daleko do statusu międzynarodowej gwiazdy jaką jest dzisiaj. To wszystko wywalczył sobie na boisku... w barwach Barcelony. Niemniej jednak jest to ciekawe, że ów nieopierzony piłkarz mający w chwili transferu status porównywalny obecnie z Negredo, Soldado czy Rossim potrafił lepiej odnaleźć się w naszym zespole (w myśl tego artykułu) niż absolutny gwiazdor - Ibrahimovic. Bardzo żałuję, że Zlatan niestety nie prezentuje się do tej pory tak, żeby można było mieć nadzieję, że wciągnie nosem rekord Samuela z minionego sezonu (wiele osób mówiło o tym, że strzeli co najmniej 40 goli, albo nawet 50).

0

Aha, zapomniałem wymienić jeszcze jedną ligę. Francuską. Tę ligę skręcił niejaki Karim "Kocham Barcę" Benzema, który przy dobrych wiatrach dobije do 10 ligowych trafień w tym sezonie. :-)

Jak widać bez trudu można udowodnić, że żadna z lig nie jest odpowiednim wyznacznikiem klasy piłkarza i tego czy nadaje się do FCB.

0

Van der Wiel, a nie wan der Viel - czeski błąd.

0

A jeśli nie holenderska, to jaka? Portugalia odpada, bo Quaresma się nie sprawdził, Brazylia też nie bo Keirrison i Rochemback dali dupy, Argentyna skreślona przez Maxiego Lopeza i Riquelme, Włochy przez Albertiniego i Thurama, Anglia i Niemcy jednocześnie przez Hleba a Hiszpania odpada przez Caceresa... A zatem najlepiej sprowadzać piłkarzy z Polski. :-)

Wan der Viel, jak i kilku innych piłkarzy grających w Holandii ma ogromny potencjał. Wcale nie mniejszy niż piłkarze z innych krajów, a to, że holenderska piłka przeżywa kryzys nie oznacza wcale tego, że nie ma tam wartościowych zawodników. Alves, Huntelaar, Mido, van der Vaart, Heitinga, Boulahrouz, Rosenberg, van der Meyde, Mathijsen, Kastelen, Drenthe... Można by było wymieniać całe rzesze piłkarzy, którzy grają poniżej tego na ile wskazywałyby ich osiągnięcia w lidze holenderskiej. Niemniej jednak trzymam się tego, że w większości przypadków gdyby trafili do innych klubów, ich kariera mogłaby się potoczyć inaczej. Np. Heitinga i van der Vaart najbardziej pasują mi do ligi włoskiej, ewentualnie widziałbym Rafaela w Bayernie, itp. Tak czy inaczej są to ludzie, w których upatrywano (często niesłusznie) czołowych graczy na swoich pozycjach na świecie i oni do tej czołówki nigdy się nie dostali.

Poza tym trzeba pamiętać, że nie szukamy człowieka do pierwszego składu, chyba, że grasz sobie w jakiegoś menadżera, ale zmiennika. I jak najbardziej uważam, że o van der Wielu będącym jednym z najlepszych piłkarzy Eredivisie można bez najmniejszych przeszkód powiedzieć, że osiągnął odpowiedni poziom, żeby dołączyć do Barcelony. Zresztą jeśli oglądałeś mecz z Juventusem w LE to mogłeś zobaczyć jak prezentuje się przeciwko czołowym włoskim piłkarzom. I dlatego twierdzę, że nadaje się do Barcelony... Posiada takie umiejętności, że spokojnie sobie u nas poradzi... jako rezerwowy... A przecież właśnie rezerwowego szukamy. Poza tym chłopak ma 22 lata co jak na obrońcę stawia go w tym przedziale wiekowym, że w porównaniu ze środkowymi napastnikami; 25-letnim KJH i 26-letnim AA, można o nim powiedzieć, że dopiero raczkuje w futbolu i wszystkiego można go jeszcze nauczyć.

0

Proponuję czasem oglądać mecze Primera Division (nie tylko Barcelony), bo potem się ludzie dopytują o właśnie takich graczy. Azpilicueta jest przede wszystkim świetnie przygotowany pod względem fizycznym; szybkość, kondycja, nienajgorzej z siłą. W tym sezonie swój najlepszy chyba mecz zagrał przeciwko Realowi Madryt, gdzie można z ręką na sercu powiedzieć, że ten człowiek zatrzymał Cristiano Ronaldo.

Średnio chce mi się wierzyć w to, że mając na prawej Alvesa, będziemy polować na takie talenty i raczej wydaje mi się, że postaramy się o kogoś bardziej doświadczonego, kto pogodzi się z rolą zmiennika. Aczkolwiek jest to na pewno najlepszy piłkarz spośród grających w Hiszpanii jaki mógłby zasilić nasz zespół. Chociaż przypomina raczej Abidala niż Alvesa.

Jeśli natomiast team Guardiola & Txiki zdecyduje się na kogoś bardziej ofensywnego (i równie młodego), to mam ogromną nadzieję, że swój wzrok skierują ku Holandii, gdzie świetnie... hm, za mało... wybitnie... nie, jeszcze nie to... GENIALNIE gra van der Wiel z Ajaxu. Po prostu kopia Daniego. Świetna technika, inklinacja do gry ofensywnej, łatwość w zdobywaniu goli i rewelacyjne centry. Do tego ma niesamowitą wydolność i jest bardzo szybki i jednocześnie przebojowy. Jak pisałem - kopia Alvesa: nie tylko gra praktycznie cały czas na boku pomocy, ale bardzo często schodzi do środka pola, nie bojąc się ładować między kilku przeciwników. Aczkolwiek, podobnie jak u Daniego, trochę gorzej radzi sobie z tyłu. :-)

Dwaj piłkarze z wielkim potencjałem. Pytanie tylko czy warto sprowadzać na tak dobrze obsadzoną pozycję już równie dobrych (a zarazem utalentowanych) graczy, których sportowa klasa i potencjał na pewno zostanie odpowiednio uwzględniony w kwocie transferu?

0

Alienek, a przeszło Ci przez myśl to, że może ze 4-5 lat temu Valdes nie zasługiwał na kadrę? Może przez ten czas rozwinął się i nabrał doświadczenia...? Eee, za trudne. Statystyki dotyczące ilości strzelonych bramek są raczej w ogromnej większości przypadków niepodważalnym dowodem na wyższość jednego napastnika nad drugim. Niewiele osób wtedy mówi (zazwyczaj gdy bardzo danego piłkarza nie lubią), że jeden miał lepszych partnerów od drugich. Dlatego dziwi mnie to, że nie jest to uważane za dobry argument przy ocenie bramkarzy. Aczkolwiek domyślam się, że byłby to argument dobry, gdyby powiedzmy statystyki przemawiały na korzyść Casillasa. :-) Jak to niektórzy mówią: "im mniej moje zdanie zgodne z prawdą, tym gorzej dla prawdy".

Trudno powiedzieć, żeby cieszyła mnie postawa Valdesa. Złe słowo. Równie dobrze można powiedzieć, że cieszyło mnie wywalczenie 6 trofeów... Tutaj wrażenia są z zupełnie innego poziomu. Postawa Victora sprawia, że jestem mam wrażenie iż w niedługim czasie nasz bramkarz wyrówna rekord jeśli chodzi o ilość zdobytych tytułów najlepszego bramkarza Primera Division - Ramalletsa (5 wygranych).

0

Rzym3k, czy powiedziałem coś śmiesznego? Przecież Capello powiedział w jednym z wywiadów, że gdyby to od niego zależało, za jego kadencji w Realu Diego Lopez byłby pierwszym bramkarzem. To jest fakt.

0

Casillas powinien się cieszyć z tego, że był pupilkiem Calderona. Inaczej już za Capello do bramki Realu (a co za tym idzie, pewnie i do kadry) trafiłby Diego Lopez, którego Don Fabio nie mógł uczynić pierwszym bramkarzem tylko dlatego, że miał odgórny zakaz.

0

U99artur1, talent do szmat to ma niejaki Iker Casillas. Tyle co w zeszłym sezonie wpuścił właśnie typowych szmat to niejeden bramkarz nie zalicza w całej karierze. :-)

0

Słuszna uwaga co do tych dwóch. Zresztą widać od początku do końca, że grono żyje w swoim świecie. Jeśli mowa jest o złych rzeczach, to okazuje się, że mają one twarz Laporty, a jednocześnie nie przeszkadza to w twierdzeniu, że nasz obecny prezydent zajmował się głównie nieprzeszkadzaniem. Myślenie na poziomie 13-latka.

Swoją drogą ciekawe jest to, że Rosellowi przypisuje się sukces w postaci sprowadzenia Ronaldinho. Prawda jest niestety taka, że 3 największe porażki Sandrusco odbiły się 3 największymi sukcesami Barcelony. Od końca:

1. Próba obalenia Laporty spowodowała, że klub nie zmieniając swojej strategii wygrał 6 pucharów. Jakoś dziwnie ciężko od fanów Rosella wyciągnąć odpowiedź na pytanie czy ich zdaniem podobny sukces byłby możliwy gdyby w klubie latem 2008 zapanował chaos związany ze zdymisjonowaniem prezesa, wybraniem tymczasowego prezesa i rozpisaniem/przeprowadzeniem wyborów.

2. Próba wywalenie Rijkaarda po sezonie 04/05 spowodowała, że rok później wywalczyliśmy (czego grono nie wiedział) 2 cenne trofea. Właśnie wbrew wizji Rosella a zgodnie z instynktem Laporty.

3. Sprowadzenie do klubu Ronaldinho było niczym innym jak PORAŻKĄ SANDRO ROSELLA, który nie potrafił zakontraktować Beckhama. Tak, to właśnie David był naszym głównym celem transferowym, ale z racji tego, że bohater tego artykułu przegrał rywalizację o zawodnika z Realem Madryt, do klubu trafił R10.

I jeszcze znalazłem jedną bzdurę. Tę dotyczącą transferu Eto'o. Generalnie tak się składa, że negocjacje z Madrytem prowadził nie kto inny tylko niejaki Joan Laporta.

0

Może i Valdes jest najlepszym bramkarzem na świecie i o jego formę nie trzeba się martwić, natomiast przestrzegałbym przed zbytnim optymizmem. Bo w końcu nie ma co się oszukiwać - w minioną sobotę w godzinach od 21:50 do mniej więcej 23:15 to Real był liderem. :-)

0

Grono, napisałeś kilka bzdur. M.in.: "- po jego odejsciu klub nie zdobyl trofeum przez 2 lata". Rosell odszedł w 2005 r. Jeśli zatem jako argument podajesz to, że Barcelona nie zdobyła niczego w dwóch kolejnych latach, to w zasadzie wystarczy, żeby nie prowadzić z Tobą dalszej polemiki, bo nie masz najmniejszego pojęcia o naszym klubie.

Poza tym sadzisz inne katastrofalne błędy:

- Belletti nie został wbrew temu co piszesz oddany za darmo, tylko sprzedano go do Chelsea za ponad 5 mln. euro.

- Jako błędy Laporty i Txikiego wymieniasz m.in. pozbycie się Eto'o i sprowadzenie Czyhrynskiego. Niestety nie wiesz tego, że te dwie operacje zostały przeprowadzone na wyraźne życzenie Guardioli. To właśnie te dwa błędy, te, chyba największe ostatnimi laty knoty transferowe wyszły spod ręki trenera klubu - Pepa, któremu to Rosell chce przekazać pełnię władzy nad transferami robiąc z niego trenera - managera. A zatem projekt bez dyrektora sportowego (czyli jedyny konkret jaki dotąd padł z ust Sandrusco) to zwiastun kolejnych takich operacji.

- Uważasz, że Quaresma był dobrym transferem? Koleś grał marnie i jeszcze strzelał fochy. Rijkaard nie wykorzystał jego potencjału? Dobre sobie... Albo w takim razie nie potrafili tego zrobić również Mancini, Scolari, Hiddink i Mourinho, albo po prostu komuś się przywidziały wielkie możliwości Ricardo.

Poza tym budżet klubu zwiększył się od czasów Reyny ponad dwukrotnie i zmniejszanie długów to działania realne, a nie urojenia. Zresztą tych kilka lat to biorąc pod uwagę sukcesy, zdecydowanie najbardziej urodzajny czas w historii całego klubu. I to jest fakt, a jak ktoś tego nie widzi, to w zasadzie może zamknąć japę.

Rosell na razie niech przedstawi strategię działania i pomysły, bo póki co mamy do czynienia z czczym gadaniem człowieka, który chciał najpierw rozbić zespół, który wygrał w 2006 r. ligę i Ligę Mistrzów, a potem drużynę, która wbrew niemu zdobyła 6 trofeów. Przypominam, że przed sezonem 08/09 pan Sandro Rosell stwierdził, że najlepiej będzie rozbić zarząd, zrobić burdel i potem dopiero coś kleić. Na nasze szczęście Laporta roześmiał mu się w twarz rzucając 18 miesięcy później 6 pucharów.

0

Minimum pierwszego. :-)

0

Gdyby Iker potrafił łapać piłkę chociażby tak dobrze jak Reina, a już nie ma co marzyć o poziomie Valdesa to nikt by nawet nie pamiętał o tej akcji. Swoją drogą wydaje mi się, że zanim nastąpił kontakt, piłka zaczęła najnormalniej w świecie uciekać Casillasowi z rąk. Sędzia był blisko i ocenił sytuację tak a nie inaczej.

0

Ale może jeszcze odpowiem na pytanie. Del Bosque miałby powołać Victora chociażby dlatego, że jest on obecnie najlepszym piłkarzem na świecie na swojej pozycji i doskonale rozumie się z obrońcami (Puyol, Pique) z którymi występuje na co dzień w FCB, a którzy najprawdopodobniej będą podstawowymi piłkarzami na mundialu w RPA.

Poza tym jeśli jakiś czas temu pisałem o tym, że JC popełnia mało błędów, albo wręcz, że ich nie popełnia, a od tamtej pory po prostu zaczął to robić, to czemu miałbym pisać nieprawdę i dalej utrzymywać, że tak jest. Co, mecz Chelsea się nie odbył, czy jak?

I to jest właśnie problem kibiców Realu. Dalej żyjecie w przeświadczeniu, że to co było aktualne kilka lat temu obowiązuje nadal. Ale niestety, Roberto Carlos nie jest już najlepszym lewym obrońcą świata, Raul nie jest postrachem bramkarzy tylko co najwyżej pracowitym ligowym średniakiem, a zarówno Casillas jak i Salgado nie są już najlepsi w Hiszpanii na swoich pozycjach.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: