Wilk
Dołączył/a: lipiec 2013
4 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
Mi po głowie od pewnego czasu świta myśl z Jurgenem na ławce Barcelony. Chłop lubi ładny, ofensywny futbol; nie boi się podejmowania radykalnych decyzji, jest wyrazisty, nieszablonowy.
No i ostatnio wyrażał chęć powrotu do pracy na ławce.
0
@kaamil1910 właśnie w tym rzecz, że zagrał (Inter) bez szału. To jednak było wystarczające na momentami bezradną Barcelonę. Gdyby był to ktoś z "szałem", koniec mógłby wyglądać jak potyczka Bayernu z totkami.
3
Tak czy owak, w koszulkach Barcelony biega jedenaście obcych sobie ciał, a gość w garniturze stojący (czasem klęczący) przy linii nie ma pojęcia jak zrobić z tego jeden organizm.
1
Nie jest źle, nie jest źle.
Optycznie prezentujemy się lepiej, przeważamy w posiadaniu piłki, do twarzy nam w tych trykotach, jedyny minus - śmierdzi drugą bramką dla Interu.
No i jak rany boga, czy ktoś wie gdzie się podziała Barcelona ?! Bo na boisku jej nie ma.
0
@NorbiTBOB No..., tylu to ich znowu pod jego wodzą nie natrzaskaliśmy. W tym cały szkopuł.
0
"...Musimy zapomnieć o tym co wydarzyło się w sobotę..." powiedział Ernesto, a po chwili dodał - jeżeli mnie nie zwolnią, to powinniśmy przygotować się do tego co przed nami; to może być jeszcze gorsze, a wasza wyobraźnia na obecnym etapie nie jest w stanie wykreować tego co wam zgotuję. Postanowiłem bowiem przekroczyć i tak już niemiłosiernie naciągnięte granice żenady. Dla mnie to betka.
0
@xavi890 A wiesz, faktycznie jakby mnie coś w kościach zaczęło łamać
1
Jestem wcząśnięty i poruszony; zdruzgotany. Ostatni raz podobne odczucia towarzyszyły mi jeszcze w podstawówie, kiedy Izka z 6C nie chciała ze mną zatańczyć wolnego na szkolnym disco.
Bezbłędna analiza, miarodajne wnioski.
Ja tu czuję, a czuć potrafię, spisek! Zmowę przez duże Z.
Velverde to w rzeczy samej madrycka V kolumna w barcelońskiej szatni. Ów sławny koń trojański, którego celem przewodnim jest doprowadzić do naszego upadku. Cała intryga zaś uknuta w zadymionych cygarami pomieszczeniach imperialistycznej i burżuazyjnej kliki madryckich wyzyskiwaczy społecznych. Grubsza pierepałka. Afera, że ho, ho...
Panie Marcinie, a może dla dobra ogółu porzuciłby Pan przysłowiowe pióro na rzecz dajmy na to ... muzyki, malarstwa?
1
@MaxEm ale z tym Napoli to odpaliłeś z grubej rury; albo... przeleciały Ci jak z bicza dwa lata, bo to chyba wtedy obie drużyny się ostatni raz potykały.
Spoks, zdarza się.
3
No ale że on Dudka w bramce nie postawił...
0
"...W jego drugiej kampanii..." - jak rany boga, klękajcie narody, co to do piczy jest???!!! Ordynarna kalka językowa.
Szanowna Redakcjo, Pani Julio - apeluję o szacunek dla czytelników. Nie znajduję powodu aby urządzać testy naszej inteligencji (wrodzonej i bez dwóch zdań niepodważalnej).
0
Sytuacja z jaką mamy do czynienia to przede wszystkim chyba próba zaspokojenia ambicji Bartomeu, a woda na młyn na rozbuchane ego Brazylijczyka.
Zatem scenariusz jaki wyrokuję dla rozwijającej się w błyskawicznym tempie telenoweli, a której jesteśmy chcąc nie chcąc świadkami...
Chłop, znaczy Neymar przychodzi do Barcelony. Gra jak wariat, z różnym skutkiem. Nie zapomina oczywiście kilkukrotnie obcałować herbu mówiąc, że Barcelonę to on zawsze aj lawiu i to złe moce kazały mu z niej wyjechać itd., itp.
Po roku stwierdza, iż znów go coś uwiera, znów go coś gniecie i telenowela o podobnym zabarwieniu, lecz zmienionym tytule roboczym zaczyna się na nowo. Tym razem będzie to - Neymar zostań.
I nagle dowiemy się trochę zaskoczeni (a jakże), że oto marzeniem Neymara od zawsze była gra w Anglii, gdzie w rezultacie wyląduje. I wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie wydymani przez Neymara. Wjeżdżają napisy końcowe.
33
27 letni piłkarz który w futbolu dotychczas nie osiągnął nic. Wciąż aspiruje. Poza incydentalnymi wypadkami, nie wspiął się na poziom lidera żadnej drużyny.
Pozbawiono go kapitańskiej opaski w reprezentacji, a jego rola w niej mocno zmalała. Z Santosem rozstał się w mało przyjaznych relacjach. Barcelonę pożegnał wykazując małość, brak klasy i szacunku dla klubu i jego kibiców. Podobnie ma się rzecz w Paryżu, z tą różnicą, że do powyższego zestawu dodał jeszcze konflikt z częścią szatni i kibicami. Jak na razie piłkarz nikt; piłkarz wydmuszka. Produkt marketingu, aniżeli faktyczny zwycięzca.
0
@monsterrize jak to co zrobić?!
Po pierwsze primo - produkujemy wielkie gacie;
Po drugie primo - nie mam pojęcia;
Po trzecie primo - generujemy potężne zyski z poczynionej inwestycji;
Nawet dziecko by na to wpadło.
0
A ta "szatnia" to jakaś ksywka?
Fragment kroniki kryminalnej:
Szatnia powiedział, że za człowieka z Paryża mogą co najwyżej dać księgową, ogrodnika, nieuprany komplet strojów z poprzedniego sezonu, zepsutą kserokopiarkę i dwa zszywacze do papieru.
4
Nie chcę się rozwodzić w temacie jestem za, a nawet przeciw, jestem bowiem niechętny, mówiąc oględnie, powrotowi Brazylijczyka na barcelońskie salony. W dużym zarysie rzecz ujmując - jest mi po linii z większością tego co na „nie” wypunktował autor. Tyle w tym aspekcie. Bene.
Zatem..., jak powiedział pewien jegomość chcący uchodzić za obytego, przejdźmy do adremu.
Chciałbym zwrócić uwagę na coś inszego, co zwróciło moją uwagę już dawno i dlaczego uważam przypadek Neymara za specyficzny.
Otóż, kiedy chłopak przybywał w 2014 roku do Europy, był swego rodzaju, nazwałbym to, ewenementem. Dlaczego?
Dotychczas piłkarze z Ameryki Płd. przybywający do Europy zjawiali się w niej by walczyć o sławę i wielkie pieniądze. Owszem, posiadali bliżej nieokreślony status gwiazd w swoich krajach, nawet na części kontynentu, ale dopiero Europa była spełnieniem marzeń i drogą do sławy, pozycji, pieniędzy.
W przypadku Neymara rzecz się miała zgoła inaczej. W Europie pojawił się ze statusem gwiazdy nie tylko lokalnej, ale światowej. Posiadał niebotyczne pieniądze, konta bankowe z niekończącą się ilością zer i niezliczoną ilość kontraktów reklamowych. Już w tym momencie był urobioną maszynką do zarabiania pieniędzy. Produktem o który należy dbać i o który należy zabiegać. Jak Kim Kardashian tylko z mniejszą pupą.
Ale niestety, niestety dla niego oczywiście, Naymar w każdym miejscu i stale potrzebuje płaszcza ochronnego. Jak rozkapryszone dziecko, jak łobuz kryty przez niereformowalną matkę nieustająco usprawiedliwiającą wybryki.
Przed przyjazdem do Europy, były to brazylijskie media, odpowiednio modelowane przez licznych sponsorów powiązanych z piłkarzem kontraktami sponsorskimi. W Barcelonie trafił pod argentyńsko urugwajskie skrzydła. Chcąc zdobyć nową tożsamość i wyrwać się z tych „okowów” jak głosił, przeniósł się do Paryża, gdzie tym razem trafił pod skrzydła Brazylijczyków uprawiających tam futbol. Napotkał opór w szatni, którego nie potrafił przełamać, przekonać do siebie. Zawsze jest przez kogoś chroniony. Nie potrafi wybić się na lidera. Nie stał się przywódcą ani reprezentacji, ani PSG, choć umiejętności posiadane w nogach go do tego predysponują, lecz tkwiące w głowie już chyba nieco mniej.
Kończąc swoją tyradę, to zdaje się Arrigo Sacchi podsumował swego czasu Zlatana Ibrahimovica mówiąc - „to indywidualista w grze zespołowej”. Mam wrażenie, że z Neymarem jest podobnie, wciąż gra wyłącznie na siebie.
40
Orły, dobrze jest opiniować na podstawie słów jakie zostały wypowiedziane, nie zaś w oparciu o te, których nie ma, a wydaje się wam, że padły. Zaślepienie nienawiścią? Niezrozumienie tekstu?
Solskjer nie porównuje przypadku MU do sytuacji Barcelony. Nie czyni tego w żadnym miejscu. Odnosi się wyłącznie do systemu rozgrywek, który jest równie krzywdzący dla obu ekip. Tylko tyle.
0
Oczywiście nie umniejszając MU, bo do zagadnienia potyczki o 1/2 należy podejść z respektem oraz niebanalnie i niebagatelnie poważnie, ale to bardziej mocniej PSG przegrało niż MU wygrał. Za swoje dokonanie kopacze PSG jak jeden, powinni otrzymać nagrodę Darwina; nota bene przechodnią, bowiem w zeszłym sezonie przypadła ona Barcelonie za mecz z Romą.
Tak czy owak, MU niczego, bądź niewiele dokonał w sprawie swojego awansu. Większość roboty odwalili za nich Paryżanie.
2
Zdecydowanie!!! Barca potwierdziła to w ubiegłorocznych starciach z Romą.
Nigdy nie można niczego wykluczać, bo wypadki się zdarzają.
4
Kompleksy mniejszego. Nic, nikomu nie musimy udowadniać; sobie czy komukolwiek. Kolejny ważny mecz, przed którym należy skupić się na odniesieniu zwycięstwa. Wszystko. Nie karmić się idiotycznymi historyjkami.
0
Kazik - "...Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka
Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka
Gdyby to najczęstsze słowo polskie..."
0
Szanowny Panie,
Bardzo, ale to bardzo elokwentna wypowiedź. Niebanalna i merytoryczna. Podpisuje się pod nią obiema rękoma.
Z wyrazami szacunku.
0
Bo Real wygrywa wojny, Barcelona zaś bitwy
0
Czy wybiera się ktoś w najbliższy weekend do Barcelony? Może jest ktoś kto chciałby się wybrać, a brakuje mu motywacji?
0
Bardzo trafnie diagnozuje to raport przygotowany przez niemiecki sztab, tzw. raport Loewa. W dużym skrócie - prym wiodą drużyny grające z kontry. To one święcą triumfy, vide Real, Francja podczas MŚ. Barcelona sezonu 2014/15, szczególnie drugą jego partię, również grała piękny futbol oparty na zabójczych kontrach.
Zatem teoria przez kogoś tu przytoczona, według której zespoły z czuba nie mogą uprawiać takiego futbolu, upada zanim się jeszcze narodziła.
5
Zachodzę w głowę i za cholerę nie wiem co znaczy - once de gala. A wystarczyło napisać - galowa. Ale z powyższym zwrotem, tekst (według autora) nabiera bardziej kozackiego wydźwięku. Szkoda, że wobec tego nie zachował konsekwencji działania i całego tekstu nie wystukał piękną mową Szekspira. A co, jak iść to na ostro!
Tkwi w naszym narodzie fascynacja i głębokie zamiłowanie do langłicza. Nie znam i nie potrafię przywołać w pamięci, drugiej nacji, która z takim obłędem i szaleńczą konsekwencją wspiera swoje wypowiedzi obcojęzycznymi zwrotami. Wkładamy te obce formy w co drugie, albo nawet w każde zdanie. Taka ogólnonarodowa dyscyplina sportowa. Zastanawiam się czy to kompleksy, próba oznakowania jako oczytanych i wyrobionych światowców, czy jedno wynika z drugiego?
0
Z kolegi jaki zręczny poliglota, taki nowoczesny. IMO mówisz... ho, ho, w naszej pięknej polskiej mowie to zdaje się oznacza - moim zdaniem.
Skoro Ty nie potrafisz, bądź nie chcesz używać ojczystego języka, bo anglosaskie wstawki wydają Ci się bardziej bajeranckie, to Barca może też miała kaprys usunąć FCB z logo. I Ty i oni mają do tego prawo. IMO.
1
A ja tu wietrzę spisek! Spisek grubymi nićmi szyty! Nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć jakiego koloru to nici. Nie ma żadnych wątpliwości, to białe nici!
Ale rodzi się też kolejne, fundamentalne dla sprawy pytanie, czy za całym zamieszaniem nie stoją aby Marsjanie?
0
Grono faworytów zawsze to samo. Akurat tutaj niewiele się zmienia. Mówienie natomiast we wrześniu kto zatriumfuje ostatecznie w czerwcu to jak wróżenie z fusów. Czy ktoś postawiłby funt kłaków przed rokiem o tej porze na Real?
2
Modelowy i osławiony już raport Lowa opublikowany kilka dni temu trafnie diagnozuje bolączkę Barcelony. W Lidze Mistrzów triumfują drużyny grające elastycznie. Nie opierające swojej gry na posiadaniu piłki, a zadające ciosy poprzez grę opartą na kontratakach. Barcelona zaś trzyma się kurczowo i do znudzenia rzeczonego posiadania jak pijany słupa.
W 2015 roku wymierny efekt przyniosła właśnie gra oparta na perfekcyjnie wyprowadzanych kontratakach. W kolejnych latach już tego zabrakło, ponieważ powrócił niezbyt zaskakujący styl powolnego rozgrywanie piłki z naciskiem na jej utrzymanie.
Dobrze będzie jeśli Barcelona porzuci obłąkańczą ideę, którą sama sobie narzuca - nam grać z kontry nie wypada. Uelastyczni grę. Sprawi by była bardziej nieprzewidywalna i zabójcza.