Fenomen Guardioli - część III
Zazwyczaj na łamach naszej strony nie pojawiają się artykuły, wywiady czy felietony z polskich źródeł jednak tym razem postanowiliśmy zrobić wyjątek. W Four Four Two ukazał się artykuł autorstwa Grahama Huntera, który postanowił poznać fenomen szkoleniowca Barcelony, Pepa Guardioli. Chcecie poznać historię geniusza z Santpedor w szczegółach? Zapraszamy do przeczytania felietonu.
Część III, ostatnia
Yaca García Planes był jedynym dziennikarzem, który śledził poczynania Barcelony B przez cały sezon. W ramach podsumowania rozgrywek powiedział: "Pep zyskał wiele pewności siebie i respektu dzięki stworzeniu jedności w drużynie. Śniadania i obiady spożywano wspólnie. Część posiłków była opłacana przez Pepa, jeśli wyniki były wystarczająco dobre. Wprowadził także nowy system kar za spóźnienie i czerwone kartki oraz wiele innych detali, które usprawniły pracę drużyny. Jednak nadal pozostawały wątpliwości, czy zatrudnienie go w tak młodym wieku na stanowisku trenera pierwszej drużyny nie będzie zbyt ryzykowne. Jednak wątpliwości te rozwiewały się od samego początku. "Jeśli myślicie, że będę Wam odpuszczał tylko dlatego, że mam 37 lat, to się grubo mylicie. Moja duma i ambicja są ogromne, więc bądźcie gotowi na ciężką pracę", zapowiedział. Nowe zasady wprowadzone przez Pepa polegały na wspólnym śniadaniu jeszcze przed treningiem oraz na odpowiednim trybie życia. Przed północą wszyscy musieli być w domu, jeśli tylko następnego dnia miały być zajęcia. Na boisku treningowym każdy musiał pojawiać się o ustalonym czasie, w przeciwnym wypadku musiał płacić karę. Wykluczone było lenistwo na treningu - pozorowanie wiązania butów czy też zostawanie za innymi w czasie biegu.
Puścił Messiego na igrzyska
Pep podczas zajęć był bardziej doradcą niż dyktatorem, który wyjaśniał zawodnikom swój pomysł na grę. Jednak Guardiola potrafił mocno się zdenerwować i użyć tzw. Suszarki Fergusona. "Gdy wpada w szał, ciężko go zatrzymać", przyznaje Piqué. Jedna z anegdot dotyczy sytuacji z Erikiem Abidalem, z którym to Pep odbył ostrą rozmowę. "Nie trzeba tak do mnie mówić. Jestem dorosłym człowiekiem, który ma rodzinę, i nie zgadzam się na zwracanie się do mnie w taki sposób", powiedział Guardioli Francuz. Całą sytuację chciał załagodzić, prezydent Laporta: "On tak mówi, to jego styl bycia. Nic nie miał do Abidala", tłumaczył sternik katalońskiego klubu. Po kilkunastu miesiącach Abidal podniósł Puchar Europy ma Wembley. Przemierzył niesamowitą drogę: od zawodnika ostro skrytykowanego przez trenera, do tego, któremu pozwolono unieść w górę najważniejsze klubowe trofeum.
Podczas pierwszych miesięcy pobytu Pepa na stanowisku pierwszego trenera, Barcelona znajdowała się w stanie wojny z Argentyńską Federacją Piłkarską i MKOL-em. Spór dotyczył powołania Lionela Messiego na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Joan Laporta wygrał proces przed Sportowym Sądem Arbitrażowym. Igrzyska nie stanowiły części kalendarza FIFA, więc FC Barcelona miała prawo do korzystania z usług Leo Messiego podczas rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów (m.in. z Wisłą Kraków). Jednak Guardiola, mając w pamięci swój triumf olimpijski, postanowił pozwolić Messiemu uczestniczyć w zawodach mimo wyraźnego sprzeciwu Begiristaina i Laporty. Trener wziął całą odpowiedzialność na siebie, a Argentyna... odniosła zwycięstwo w turnieju. Tym ruchem Pep zapewnił sobie lojalność Messiego, a Barcelona i tak przeszła przez rundę elimacyjną. Gdyby tak się nie stało, a Messi wróciłby z igrzysk kontuzjowany, sprawy mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.
Czy można grać lepiej?
Szczęście czy spryt? Sami zdecydujcie. Efekt był taki, że trener zaskarbił sobie pełną sympatię najlepszego piłkarza na świecie. "Od samego początku Pep był dla mnie wspaniały. Było jasne, czego ode mnie wymaga, ale zarazem był wyrozumiały i miał świadomość, że to może być moja jedyna olimpiada. Mam u niego wielki dług wdzięczności", podkreśla zawodnik. Sprawa z Messim to tylko jeden z problemów Guardioli w Barcelonie. Po opuszczeniu klubu przez rozrywkową dwójkę - Ronaldinho i Deco - nadszedł czas na spotkanie z Samuelem Eto'o. Początkowo chciał zwolnić kapryśnego zawodnika, ale po tym, co zobaczył na treningach, zawahał się. "Jego podejście do pracy zrobiło na mnie niesamowite wrażenie", ocenił Guardiola. Eto'o rozegrał wspaniały sezon, w którym klub zdobył potrójną koronę. Kameruńczyk strzelił jedną z bramek w finale Ligi Mistrzów. Wszystko to pod czujnym okiem trenera, który przed sezonem ostrzegł go przed wybrykami.
Większość osób, która pracowała z Pepem, nie mówi jednak zbyt dużo o swoim trenerze. Sergio Busquets, który przeszedł do pierwszej drużyny z Barcelony B, twierdzi: "On jest taki, jaki był wcześniej. Ciągle studiuje grę przeciwnika, przygotowuje każdy szczegół i wyciąga z nas wszystko, co najlepsze. To daje nam poczucie komfortu przed każdym meczem", zaznacza. Wszystko to zajmuje wiele czasu, a także wymaga ogromnej wiedzy piłkarskiej i wykorzystania wiedzy z czasów zawodniczych. Jego asystent Tito Vilanova, przyjaciel z czasów dzieciństwa, mówi, że czynnikiem decydującym o osiągnięciu sukcesu przez Guardiolę jest jego "zaraźliwa pewność siebie." "Jego sukcesy są oparte na wierze w wygraną i umiejętności wytłumaczenia innym, jak to wszystko zrobić", mówi Vilanova.
Ale jak długo Guardiola będzie odnosił tyle sukcesów? "Pep kocha ten klub do szaleństwa i żyje bardzo intensywnie", mówi Manuel Estiarte, były zawodnik piłki wodnej, który został sprowadzony przez Pepa Guardiolę i otrzymał stanowisko dyrektora stosunków zewnętrznych: "Czasem muszę mu powiedzieć żeby się wyluzował, bo zbyt szybko się wypali", dodaje ze śmiechem Estiarte. Owszem, można odnieść wrażenie, że niemożliwe jest, aby cała bajka Guardioli trwała wiele lat. Johan Cruyff spekulował nawet, że Pep może odejść po triumfie na Wembley, ponieważ przedłużył swój kontrakt jedynie o rok. Bo czy może coś więcej zrobić? Czy da się grać lepiej?
[źródło: FourFourTwo]
Część III, ostatnia
Yaca García Planes był jedynym dziennikarzem, który śledził poczynania Barcelony B przez cały sezon. W ramach podsumowania rozgrywek powiedział: "Pep zyskał wiele pewności siebie i respektu dzięki stworzeniu jedności w drużynie. Śniadania i obiady spożywano wspólnie. Część posiłków była opłacana przez Pepa, jeśli wyniki były wystarczająco dobre. Wprowadził także nowy system kar za spóźnienie i czerwone kartki oraz wiele innych detali, które usprawniły pracę drużyny. Jednak nadal pozostawały wątpliwości, czy zatrudnienie go w tak młodym wieku na stanowisku trenera pierwszej drużyny nie będzie zbyt ryzykowne. Jednak wątpliwości te rozwiewały się od samego początku. "Jeśli myślicie, że będę Wam odpuszczał tylko dlatego, że mam 37 lat, to się grubo mylicie. Moja duma i ambicja są ogromne, więc bądźcie gotowi na ciężką pracę", zapowiedział. Nowe zasady wprowadzone przez Pepa polegały na wspólnym śniadaniu jeszcze przed treningiem oraz na odpowiednim trybie życia. Przed północą wszyscy musieli być w domu, jeśli tylko następnego dnia miały być zajęcia. Na boisku treningowym każdy musiał pojawiać się o ustalonym czasie, w przeciwnym wypadku musiał płacić karę. Wykluczone było lenistwo na treningu - pozorowanie wiązania butów czy też zostawanie za innymi w czasie biegu.
Puścił Messiego na igrzyska
Pep podczas zajęć był bardziej doradcą niż dyktatorem, który wyjaśniał zawodnikom swój pomysł na grę. Jednak Guardiola potrafił mocno się zdenerwować i użyć tzw. Suszarki Fergusona. "Gdy wpada w szał, ciężko go zatrzymać", przyznaje Piqué. Jedna z anegdot dotyczy sytuacji z Erikiem Abidalem, z którym to Pep odbył ostrą rozmowę. "Nie trzeba tak do mnie mówić. Jestem dorosłym człowiekiem, który ma rodzinę, i nie zgadzam się na zwracanie się do mnie w taki sposób", powiedział Guardioli Francuz. Całą sytuację chciał załagodzić, prezydent Laporta: "On tak mówi, to jego styl bycia. Nic nie miał do Abidala", tłumaczył sternik katalońskiego klubu. Po kilkunastu miesiącach Abidal podniósł Puchar Europy ma Wembley. Przemierzył niesamowitą drogę: od zawodnika ostro skrytykowanego przez trenera, do tego, któremu pozwolono unieść w górę najważniejsze klubowe trofeum.
Podczas pierwszych miesięcy pobytu Pepa na stanowisku pierwszego trenera, Barcelona znajdowała się w stanie wojny z Argentyńską Federacją Piłkarską i MKOL-em. Spór dotyczył powołania Lionela Messiego na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Joan Laporta wygrał proces przed Sportowym Sądem Arbitrażowym. Igrzyska nie stanowiły części kalendarza FIFA, więc FC Barcelona miała prawo do korzystania z usług Leo Messiego podczas rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów (m.in. z Wisłą Kraków). Jednak Guardiola, mając w pamięci swój triumf olimpijski, postanowił pozwolić Messiemu uczestniczyć w zawodach mimo wyraźnego sprzeciwu Begiristaina i Laporty. Trener wziął całą odpowiedzialność na siebie, a Argentyna... odniosła zwycięstwo w turnieju. Tym ruchem Pep zapewnił sobie lojalność Messiego, a Barcelona i tak przeszła przez rundę elimacyjną. Gdyby tak się nie stało, a Messi wróciłby z igrzysk kontuzjowany, sprawy mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.
Czy można grać lepiej?
Szczęście czy spryt? Sami zdecydujcie. Efekt był taki, że trener zaskarbił sobie pełną sympatię najlepszego piłkarza na świecie. "Od samego początku Pep był dla mnie wspaniały. Było jasne, czego ode mnie wymaga, ale zarazem był wyrozumiały i miał świadomość, że to może być moja jedyna olimpiada. Mam u niego wielki dług wdzięczności", podkreśla zawodnik. Sprawa z Messim to tylko jeden z problemów Guardioli w Barcelonie. Po opuszczeniu klubu przez rozrywkową dwójkę - Ronaldinho i Deco - nadszedł czas na spotkanie z Samuelem Eto'o. Początkowo chciał zwolnić kapryśnego zawodnika, ale po tym, co zobaczył na treningach, zawahał się. "Jego podejście do pracy zrobiło na mnie niesamowite wrażenie", ocenił Guardiola. Eto'o rozegrał wspaniały sezon, w którym klub zdobył potrójną koronę. Kameruńczyk strzelił jedną z bramek w finale Ligi Mistrzów. Wszystko to pod czujnym okiem trenera, który przed sezonem ostrzegł go przed wybrykami.
Większość osób, która pracowała z Pepem, nie mówi jednak zbyt dużo o swoim trenerze. Sergio Busquets, który przeszedł do pierwszej drużyny z Barcelony B, twierdzi: "On jest taki, jaki był wcześniej. Ciągle studiuje grę przeciwnika, przygotowuje każdy szczegół i wyciąga z nas wszystko, co najlepsze. To daje nam poczucie komfortu przed każdym meczem", zaznacza. Wszystko to zajmuje wiele czasu, a także wymaga ogromnej wiedzy piłkarskiej i wykorzystania wiedzy z czasów zawodniczych. Jego asystent Tito Vilanova, przyjaciel z czasów dzieciństwa, mówi, że czynnikiem decydującym o osiągnięciu sukcesu przez Guardiolę jest jego "zaraźliwa pewność siebie." "Jego sukcesy są oparte na wierze w wygraną i umiejętności wytłumaczenia innym, jak to wszystko zrobić", mówi Vilanova.
Ale jak długo Guardiola będzie odnosił tyle sukcesów? "Pep kocha ten klub do szaleństwa i żyje bardzo intensywnie", mówi Manuel Estiarte, były zawodnik piłki wodnej, który został sprowadzony przez Pepa Guardiolę i otrzymał stanowisko dyrektora stosunków zewnętrznych: "Czasem muszę mu powiedzieć żeby się wyluzował, bo zbyt szybko się wypali", dodaje ze śmiechem Estiarte. Owszem, można odnieść wrażenie, że niemożliwe jest, aby cała bajka Guardioli trwała wiele lat. Johan Cruyff spekulował nawet, że Pep może odejść po triumfie na Wembley, ponieważ przedłużył swój kontrakt jedynie o rok. Bo czy może coś więcej zrobić? Czy da się grać lepiej?
[źródło: FourFourTwo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (26)