Osobisty rekord Pedro
Pedro Rodríguez w ostatnich ligowych spotkaniach stał się kluczową postacią Barcelony. Łatwość, z jaką dochodził do sytuacji podbramkowych przełożyła się na ilość trafień - mecz z Racingiem był piątym ligowym meczem z rzędu, w którym Kanaryjczyk zapisał się na listę strzelców. Jest to nowy, osobisty rekord napastnika Blaugrany.
Rekordowa seria Pedro Rodrígueza rozpoczęła się w meczu na Cornellá-El Prat z Espanyolem, kiedy dwukrotnie posyłał piłkę do siatki. To samo uczynił tuż po świątecznej przerwie, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców w spotkaniu z Levante. Po jednym trafieniu dołożył kolejno w meczach na El Riazor z Deportivo (gol na 4-0) oraz na Camp Nou z Málagą (bramka na 3-0) i wczoraj, z Racingiem Santander, otwierając wynik w 2 minucie spotkania.
Pedro w lidze zdobył już 11 bramek i do pobicia wyniku z poprzedniego sezonu pozostał mu zaledwie jeden gol. Napastnik Barcelony od początku rozgrywek La Liga jest dopiero drugim zawodnikiem (po Messim), któremu udało się trafić do bramki rywali w pięciu spotkaniach z rzędu. Ostatnim Hiszpanem w barwach Blaugrany, mogącym pochwalić się taką serią był w sezonie 1980/1981 popularny ‘Quini', Enrique Castro.
[źródło: Marca]
Rekordowa seria Pedro Rodrígueza rozpoczęła się w meczu na Cornellá-El Prat z Espanyolem, kiedy dwukrotnie posyłał piłkę do siatki. To samo uczynił tuż po świątecznej przerwie, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców w spotkaniu z Levante. Po jednym trafieniu dołożył kolejno w meczach na El Riazor z Deportivo (gol na 4-0) oraz na Camp Nou z Málagą (bramka na 3-0) i wczoraj, z Racingiem Santander, otwierając wynik w 2 minucie spotkania.
Pedro w lidze zdobył już 11 bramek i do pobicia wyniku z poprzedniego sezonu pozostał mu zaledwie jeden gol. Napastnik Barcelony od początku rozgrywek La Liga jest dopiero drugim zawodnikiem (po Messim), któremu udało się trafić do bramki rywali w pięciu spotkaniach z rzędu. Ostatnim Hiszpanem w barwach Blaugrany, mogącym pochwalić się taką serią był w sezonie 1980/1981 popularny ‘Quini', Enrique Castro.
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)