Historia Gabriela Milito
7 września 1980r, rok po urodzeniu się Diego, w argentyńskim Bernal na świat przyszedł kolejny z braci Milito - Gabriel. Swoją karierę zaczął w barwach Independiente Buenos Aires, w barwach którego zadebiutował w lidze w 1997r. Od tej pory przez kilka lat, parę razy w roku musiał stawać oko w oko ze swoim bratem, który był zawodnikiem odwiecznego rywala "Los Diablos Rojos" - Racingu Avellaneda.
Choć Milito szybko stał się idolem kibiców Indepediente, jego życie w Argentynie wcale nie było różowe. W marcu 2001r. zawodnik nabawił się poważnej kontuzji kolana. Rehabilitacja trwała 9 miesięcy. Zawodnik wrócił na plac gry i uraz się odnowił. Piłkarza czekały cztery dodatkowe miesiące rozbratu z piłką. Oprócz problemów zdrowotnych Argentyńczyk w Buenos Aires musiał zmagać się z innymi trudnościami - w 2000r jego ojciec został uprowadzony przez porywaczy. W tym samym roku Gaby zadebiutował w reprezentacji kraju, a dziś stanowi w niej jedną z najważniejszych postaci. Jak już wspomniałem rok 2001 Milito spędził na leczeniu kontuzji. W 2002-gim odebrał sobie wszystkie niepowodzenia z nawiązka.
W ostatniej kolejce Boca Juniors grało o mistrzostwo Indepediente. Na tablicy wyników widniał rezultat 1-0, a to oznaczało, że mistrzem będą piłkarze "Boquity". Milito otrzymał futbolówkę, prowadził ją przez kilkanaście metrów, oddał potężny strzał z dystansu i "łaciata" zatrzepotała w siatce. Mecz zakończył się rezultatem 1-1, a Milito uratował mistrzostwo dla Indepediente. Nic dziwnego, że wybrano go potem zawodnikiem roku. Choć w 123 występach Milito zdobył tylko dwa gole, to doskonale widział kiedy ma zdobyć tą najważniejszą bramkę. Jego dobrą grę dostrzeżono w Europie i zaczęto rywalizować o pozyskanie Gaby'ego.
Wyścig, w którym uczestniczyli działacze Leeds, Barçy i Realu ostatecznie wygrali Blancos. "Real zawsze był punktem docelowym mojej kariery. Postaram się podołać zadaniu", mówił Milito gdy jego transfer do Realu stał się niemal pewny. Wszystko było uzgodnione, kwota transferu wynosząca koło 4 milionów euro, kontrakt dla zawodnika. Pozostały tylko testy medyczne. I to właśnie wstrzymało ten transfer. Lekarze stwierdzili, że u Gabriela mogą wystąpić problemy z prawym kolanem, które uniemożliwiają mu grę w takim klubie jak Real. To zdanie wywołało oburzenie argentyńskiej prasy i działaczy Indepediente, bowiem medycyna to nie wróżenie z kart i nie zajmuje się przewidywaniem przyszłości. Ostatecznie Milito miast trafić do madryckiego Realu powędrował do tego aragońskiego.
Zakup Gaby'ego okazał się strzałem w dziesiątkę. Krótki i nieudany pobyt w Realu spowodował, że Argentyńczyk chciał udowodnić wszystkim jak wielce pomylili się działacze Los Merengues. W sumie wyszło mu to całkiem nieźle, bowiem w ciągu 5 lat gry w Zaragozie wystąpił w 138 spotkaniach, co daje około 28 występów rocznie. Choć piłkarz jest jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników La Liga, to nie nabawił się przewidywanej kontuzji kolana. Jak więc jego badania mają się do wyników Woodgate'a? Duża ilość występów w Primera Division i wysokie poziom prezentowany przez zawodnika spowodowały, że wielkie europejskie marki znów zaczęły interesować się jego osobą. W 2006r. mógł trafić do Barcelony, jednak Txiki uznał, żądania finansowe Zaragozy za zbyt wygórowane. Rok później piłkarz był już jedną nogą w powracającym do Serie A Juventusie, jednak w ostatniej chwili do rywalizacji o jego usługi włączyła się Barça i najprawdopodobniej zasili szeregi Dumy Katalonii. Milito otwarcie mówi, że chce grać w Barcelonie. Słodka zemsta?
[źródło: Własne]
Choć Milito szybko stał się idolem kibiców Indepediente, jego życie w Argentynie wcale nie było różowe. W marcu 2001r. zawodnik nabawił się poważnej kontuzji kolana. Rehabilitacja trwała 9 miesięcy. Zawodnik wrócił na plac gry i uraz się odnowił. Piłkarza czekały cztery dodatkowe miesiące rozbratu z piłką. Oprócz problemów zdrowotnych Argentyńczyk w Buenos Aires musiał zmagać się z innymi trudnościami - w 2000r jego ojciec został uprowadzony przez porywaczy. W tym samym roku Gaby zadebiutował w reprezentacji kraju, a dziś stanowi w niej jedną z najważniejszych postaci. Jak już wspomniałem rok 2001 Milito spędził na leczeniu kontuzji. W 2002-gim odebrał sobie wszystkie niepowodzenia z nawiązka.
W ostatniej kolejce Boca Juniors grało o mistrzostwo Indepediente. Na tablicy wyników widniał rezultat 1-0, a to oznaczało, że mistrzem będą piłkarze "Boquity". Milito otrzymał futbolówkę, prowadził ją przez kilkanaście metrów, oddał potężny strzał z dystansu i "łaciata" zatrzepotała w siatce. Mecz zakończył się rezultatem 1-1, a Milito uratował mistrzostwo dla Indepediente. Nic dziwnego, że wybrano go potem zawodnikiem roku. Choć w 123 występach Milito zdobył tylko dwa gole, to doskonale widział kiedy ma zdobyć tą najważniejszą bramkę. Jego dobrą grę dostrzeżono w Europie i zaczęto rywalizować o pozyskanie Gaby'ego.
Wyścig, w którym uczestniczyli działacze Leeds, Barçy i Realu ostatecznie wygrali Blancos. "Real zawsze był punktem docelowym mojej kariery. Postaram się podołać zadaniu", mówił Milito gdy jego transfer do Realu stał się niemal pewny. Wszystko było uzgodnione, kwota transferu wynosząca koło 4 milionów euro, kontrakt dla zawodnika. Pozostały tylko testy medyczne. I to właśnie wstrzymało ten transfer. Lekarze stwierdzili, że u Gabriela mogą wystąpić problemy z prawym kolanem, które uniemożliwiają mu grę w takim klubie jak Real. To zdanie wywołało oburzenie argentyńskiej prasy i działaczy Indepediente, bowiem medycyna to nie wróżenie z kart i nie zajmuje się przewidywaniem przyszłości. Ostatecznie Milito miast trafić do madryckiego Realu powędrował do tego aragońskiego.
Zakup Gaby'ego okazał się strzałem w dziesiątkę. Krótki i nieudany pobyt w Realu spowodował, że Argentyńczyk chciał udowodnić wszystkim jak wielce pomylili się działacze Los Merengues. W sumie wyszło mu to całkiem nieźle, bowiem w ciągu 5 lat gry w Zaragozie wystąpił w 138 spotkaniach, co daje około 28 występów rocznie. Choć piłkarz jest jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników La Liga, to nie nabawił się przewidywanej kontuzji kolana. Jak więc jego badania mają się do wyników Woodgate'a? Duża ilość występów w Primera Division i wysokie poziom prezentowany przez zawodnika spowodowały, że wielkie europejskie marki znów zaczęły interesować się jego osobą. W 2006r. mógł trafić do Barcelony, jednak Txiki uznał, żądania finansowe Zaragozy za zbyt wygórowane. Rok później piłkarz był już jedną nogą w powracającym do Serie A Juventusie, jednak w ostatniej chwili do rywalizacji o jego usługi włączyła się Barça i najprawdopodobniej zasili szeregi Dumy Katalonii. Milito otwarcie mówi, że chce grać w Barcelonie. Słodka zemsta?
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)